Ważne
Archiwum zostało spisane w latach 2003 - 2006
Archiwum
| Proces |
|
Proces 06.09.2002 roku zostałem wezwany do prokuratury gdzie Prokurator Mirosław Roman postawił mi pierwsze zarzuty. W ten sposób zostałem Bronisławem J. Dwa pierwsze to zarzut o to, ze szpital nie obciążył spółki za parę technologiczna na sumę 1,5 mln zł i drugi, że na wskutek wysokich stawek w porównaniu z Jasłem i niekorzystnych dzierżaw samochodów transportu sanitarnego spowodowałem stratę ok. 1 mln zł. Pozostałe to były zarzuty powtórzone w drugim postanowieniu o zmianie zarzutów a które są zapisane w akcie oskarżenia. Odbyło się to przy akompaniamencie niesamowitej wrzawy medialnej. Prym wiodły tutaj; Gazeta Wyborcza, Super Nowości (gazeta SLD), Nowiny, TV Rzeszów, Radio Rzeszów, TVN 24, TVP1, TVP2, tygodnik "NIE". Politycy SLD uprawiali swoja propagandę oskarżając mnie o rzeczy, które nigdy nie były mi stawiane, ani podczas zarzutów, ani później w akcie oskarżenia. Pełniący obowiązki zastępcy dyrektora Pan Glazar publicznie stwierdził, że to, co robiłem to nie była kradzież, ale po prostu grabież. Także Pan Prokurator publicznie mnie oczernił w artykule, pt. „Żerował na szpitalu” (skandal, zrobił to przed wyrokiem Sądu !!) Zostałem przez wymienione media publicznie oskarżony, osądzony i skazany !!! Kopie tych artykułów są w posiadaniu Sądu. Czułem się jak przywiązany do pręgierza i kto tylko miał ochotę mógł sobie mnie dowolnie i bezkarnie opluwać, przekonany, ze słusznie mi się to należy. Zostałem wyjęty z pod prawa, poddany pod osąd opinii publicznej, która nie znając szczegółów wydala wyrok skazujący, na podstawie fałszywych donosów. To także oblicze większości mediów !! W trakcie stawiania zarzutów po raz pierwszy zobaczyłem w prokuraturze protokół UKS i od razu oświadczyłem Panu prokuratorowi, że to są nieprawdziwe ustalenia i zwróciłem się ustnie o powołanie biegłych, którzy na podstawie dokumentów dokonają odpowiedniej analizy. Spółka wtedy jeszcze funkcjonowała i było to mało kosztowne i proste do ustalenia. Zaprzeczałem, że szpital ma obciążyć spółkę za parę technologiczną, ponieważ był to materiał powierzony i spółka nie naliczała w cenę usług wartości pary. Byłby to zbędny obieg pieniądza szpital by na tym tracił, ponieważ musiałby płacić podatek, a ponadto nie ma koncesji na sprzedaż pary. Podważyłem ustalenia, że spółka nie miała zysków na działalności poza szpitalnej, wręcz odwrotnie starałem się wyjaśnić, że zyski były duże i biegli nie będą mieli problemu tego ustalić na podstawie wydruku obrotów miesięcznych i zestawienia ich z faktycznymi kosztami. Podważałem ustalenia dotyczące transportu sanitarnego, ponieważ to nieprawda, że w Jaśle transport jest tańszy. Okazało się, że inspektorzy NIK nie mieli żadnych danych na ten temat i nikt z zarządu szpitala takich danych im nie przekazywał. Odwrotnie z później sprowadzonych informacji przez prokuratora wynika, ze to w Jaśle są wyższe koszty transportu i to wyraźnie większe. Mój obrońca Mec. Jan Pyzik ponownie zwrócił się do prokuratora o powołanie biegłych i ponownie prokurator odmówił. W styczniu 2003 roku zostałem ponownie wezwany do prokuratury gdzie Prokurator Mirosław Roman przedstawił mi postanowienie o zmianie zarzutów. Na podstawie dokumentów ze szpitala w Jaśle było oczywiste, że inspektorzy NIK w protokole napisali nieprawdę i z tego zarzutu się wycofał. Wycofał także zarzut dotyczący 1,5 mln zł za parę technologiczną, za jaka rzekomo miał szpital obciążyć spółkę jako bezpodstawny, ale nie wiem do dzisiaj, na jakiej podstawie to zrobił, bo nie potrafił wyjaśnić. Odmówił powołania biegłych, a w spółce nie było ponownej kontroli. Kontrola ponowna spółki przeprowadzona przez UKS z powodu unieważnienia jej wyników przez wyższą instancję odbyła się dopiero w październiku 2003 roku. Przypuszczam, ze chciał uniknąć powołania biegłych, którzy mogliby podważyć inne zarzuty. W marcu 2003 roku prokurator wniósł przeciwko mnie akt oskarżenia do Sądu. Z samej treści aktu oskarżenia wynika, że miałem być całkowicie zniszczony ja i moja rodzina. Zamierzano pozbawić mnie dorobku całego życia, dlatego w akcie oskarżenia napisane jest, że działałem czynem ciągłym. Chodziło o to, aby wszystkie moje decyzje podpiąć pod okres, kiedy miałem kontrakt menadżerski. Sam moment wniesienia aktu oskarżenia przeciwko mnie to kolejny atak medialny na mnie nie tylko mediów regionalnych, ale ogólnopolskich. Bez przeprowadzenia analiz, o jakie zwracałem się ja i mój obrońca, oraz odmowy przyjęcia dalszych wyjaśnień przez prokuratora, który stwierdził, że resztę cyt. „to będzie pan wyjaśniał w Sądzie”- złożony został akt oskarżenia. Prokurator nie przedstawił jednak żadnego dowodu potwierdzającego jego oskarżenia. Jedyne dokumenty, jakie dołączył to niewiarygodny protokół NIK, w którym dokonano wiele błędnych ustaleń i tendencyjnych interpretacji oraz protokół pierwszej kontroli UKS, który został unieważniony przez wyższą instancję. W uzasadnieniu swojej decyzji do ponownego przeprowadzenia kontroli w spółce, Izba Skarbowa w Rzeszowie napisała, że „inspektor UKS w czasie pierwszej kontroli nie ustalił obiektywnego stanu faktycznego, a zgromadzony materiał w aktach sprawy jest niekompletny”. Rozpoczął się trudny i żmudny proces. Oprócz składanych przeze mnie wyjaśnień Sąd wysłuchał świadków oskarżenia, którzy w większości nie potwierdzali oskarżeń, oraz świadków zgłoszonych przez obrońcę i dopuścił wiele dowodów w postaci analiz biegłych i innych dokumentów źródłowych spółki i szpitala. Przedstawiam dokumenty jakie zostały zebrane przed Sądem i są dowodem, że jestem niewinny to:
Dokumenty te dowodzą, że zyski na działalności poza szpitalnej były duże, natomiast spółka poniosła stratę na działalności szpitalnej. Nawet gdyby przyjąć za prawdziwe koszty działalności handlowej, jakie podał inspektor UKS w pierwszym unieważnionym protokole, że wynosiły one 230 tys. za 9 miesięcy i odjąć od tej sumy 30 tys. zł za grudzień, gdy handlu nie prowadzono to strata na działalności poza szpitalnej wynosiłaby mniej o 30 tys. zł. Skoro inspektor wyliczył -80tys. zł straty na działalności handlowej na życzenie oskarżycieli to po odjęciu tych, 30 tys. zł , strata wynosiłaby -50 tys. zł. Gdy w drugim protokole musiał wykazać, że przychody były większe na działalności poza szpitalnej o 160.000 zł, które ukrył w pierwszym protokole i dopisał do szpitalnych to bez jakiegokolwiek wysiłku z prostego dodawania wynika, że był zysk na działalności poza szpitalnej i wynosił 110.000 zł. Skoro z dokumentów akt osobowych wynika, że koszty placowe handlu wynosiły ok.50.000 zł za ten okres to wystarczy odjąć 230.000zl – 50.000 zł = 170.000 zł i o tyle zyski były większe, co potrafi wyliczyć trzecioklasista. Oznacza to, że zyski na działalności poza szpitalnej wynosiły, co najmniej 280.000 zł netto.
Wysoki Sądzie Chcę na podstawie faktów wykazać, w jaki sposób gromadzono przeciwko mnie nieprawdziwe dowody, aby zbudować obecny akt oskarżenia. Należy tutaj wziąć pod uwagę ważne aspekty. Szpital był uznawany za najlepszy w województwie i jako jeden z najlepszych w kraju. Posiadał dwukrotną akredytacje jako jeden z nielicznych, był w dobrej kondycji finansowej a tu trzeba było wykazać, że dyrektor jest zły i działa na jego szkodę, jest niegospodarny. Takie, bowiem były zakulisowe plany i takie zadanie należało wykonać. Dodatkową przeszkodą, którą należało pokonać był fakt, ze miałem już wypracowany autorytet wśród załogi oraz dobrą ocenę Rady Społecznej i Zarządu Województwa, a także instytucji zajmujących się Organizacja Ochrony Zdrowia w Polsce. Prowadziłem nawet wykłady z zarządzania na Międzynarodowej Szkole Menadżerów przy UW dla kadry kierowniczej, oraz byłem zapraszany przez Ministerstwo Zdrowia do wygłaszania prelekcji dla dyrektorów szpitali z zakresu restrukturyzacji. Trzeba było koniecznie znaleźć coś więcej, aby uzyskać akceptację opinii publicznej przy stawianiu aktu oskarżenia tym bardziej, że w szpitalu trwała kontrola NIK i były szanse na stworzenie obrazu mafijnego. > Inspektor UKS kontrolował w spółce całą działalność pod kątem podatkowym, bo takie były jego kompetencje i zadania, to dlaczego nie zaznaczył, że spółka wykazuje koszty placowe w handlu za miesiąc grudzień, którego nie prowadziła? > Aby wykonać zadanie znalezienia „haka” na mnie dokonał ewidencji przychodów „spółki” rozbijając ja na szpitalne i poza szpitalne według opracowanego w tym celu klucza. Dokonał „ewidencji” przychodów w ten sposób, że nie wziął pod uwagę prostego sposobu ewidencjonowania tego, co zapłacił szpital, bo reszta musiała być poza szpitalna. Dokonał manipulacji odwrotnej. Wybrał tylko niektóre przychody poza szpitalne a pozostałe dopisał do szpitalnych i tak powstał oczekiwany wynik.. W swoim pierwszym protokole na str. 19 i 20 podaje także, w jakim okresie czasowym prowadzono handel(od IV do XI) oraz poszczególne punkty w handlu, a więc nie przez cały okres 8-miu miesięcy. Na koncie 501/090 nazwanym „koszty płacowe handlu” w księgach syntetycznych spółki na koniec listopada widnieje kwota 200.571 zł natomiast na koniec grudnia wynosi 230.771 zł.(dowód w posiadaniu Sądu). Wynika z tego, że same koszty osobowe handlu w grudniu według tego systemu księgowania wynosiłyby ok. 30 tys. zł, co dowodzi, że były to koszty płacowe także z innych działów.. Trwało jeszcze oczekiwanie na wystąpienie pokontrolne NIK. Po moim odejściu ze stanowiska zakończono pisać protokół NIK, ale nie dostarczano go do szpitala. Oczekiwano, aż władzę przejmie Pan Jakubowicz, który pisał donosy. Dawało to gwarancje, że na pewno nie wniesie do niego zastrzeżeń a on miał być podstawą wniesienia aktu oskarżenia jak wcześniej podał do publicznej wiadomości prokurator. Treść protokołu została przede mną ukryta. Gdy dotarła do mnie wiadomość okrężną drogą, że protokół został już podpisany w kształcie, w jakim go spisano wszcząłem starania, aby można było go zobaczyć. Protokołu nie przekazano także do Zarządu Województwa. Gdy wreszcie dotarł do mnie okrężną drogą jego ustalenia były dla mnie szokiem. Tylu błędnych ustaleń nie byłem sobie w stanie wcześniej wyobrazić. Ustalenia były tendencyjne, a niektóre wręcz naciągane, a nawet fałszowane, pod założona z góry tezę.
Sąd w swoim postanowieniu dn. 15.12.2003 r. uznał, że oskarżenie nie przedstawiło dowodów do aktu oskarżenia i zlecił prokuratorowi ich przedstawienie w kilku punktach. Oskarżyciel odmówił przedstawienia dowodów pomimo tego, że twierdził, iż nie uznaje opinii biegłych z firmy Majax Audytor. Dokonana analiza biegłych wykazywała, że moja działalność w postaci wydzielenia przez szpital własnej spółki "Partner", przyniosła szpitalowi wielomilionowe zyski. Nie uznał, nie wiadomo, na jakiej podstawie, chyba tylko dlatego, iż jest przekonany, że to ja muszę udowadniać swoją niewinność. W jednym tylko przypadku w sprawie nadpłaty jego zdaniem spółce przez szpital i wykazania strat na działalności handlowej zlecił zadanie biegłemu Szymańskiemu. Biegły przychody spółki rozbił zgodnie z „obowiązującym” kluczem inspektora U.K.S. z pierwszej kontroli i unieważnionego protokołu, tak, aby otrzymać oczekiwany wynik. Jest to oczywisty dowód, że nie przeprowadził analizy przychodów i kosztów, nie dokonał wydruków obrotów miesięcznych i nie badał dokumentów źródłowych, jak to było w postanowieniu Sądu. Opinię swoją wydał jak twierdził na podstawie protokołu U.KS i dokumentów źródłowych spółki (tych, które zostały zniszczone i których nie było !). Podczas zeznań w Sądzie biegły stara się przekonać Sąd, że co prawda komputerów nie ma, bo zostały sprzedane, ale dane źródłowe zostały zabezpieczone w postaci zapisu informatycznego. Twierdził, że drukował dane z „twardego dysku” oraz dokumenty księgowe porównywał z zapisem informatycznym. W międzyczasie okazuje się, ze nie ma i nie było w spółce „twardego dysku” ani żadnej innej postaci zapisu informatycznego. Na trzeciej kolejnej rozprawie przyznaje, ze dysku nie było, bo zaginął i niczego nie drukował, ani nie porównywał, dokumentów źródłowych nie badał, bo ich nie ma. Na kolejne pytania Sądu biegły nie może odpowiedzieć, bo jak twierdzi jest to niemożliwe z uwagi na brak dokumentów. Na trzy pytania Sądu do biegłego czy oskarżony ma rację w swoich twierdzeniach biegły odpowiada, że, "tak, jeżeli faktycznie jest prawdą, iż w grudniu spółka nie prowadziła handlu". Jest to dowód, że protokołu UKS, na który się powoływał nawet nie przeczytał, bo tam na str.19 i 20 było zapisane, że spółka w grudniu handlu nie prowadziła! W tym momencie uwidacznia się jak bardzo Pan prokurator ma zakodowane w podświadomości, że to ja muszę udowodnić, że jestem niewinny i jak bardzo na to liczy. Po każdym stwierdzeniu biegłego, że oskarżony ma rację prokurator zadawał pytanie – „czy jest na to dowód”! Zachodzi pytanie, dlaczego dokumenty „zginęły” i zostały zniszczone. Czyżby zainteresowani dowiedzieli się o możliwości udowodnienia, że oskarżenie jest bezpodstawne i chcieli to uniemożliwić?! Pan Jakubowicz zeznając przed Sądem wykazał się brakiem wiedzy na temat kosztów obsługi szpitala przy porównaniu kosztów w szpitalu i w spółce. Twierdził, że nie analizował tego, natomiast przyznał, ze zdawał sobie sprawę, iż zajmując konto szpitala działał na jego szkodę. Pan, Glazar nie był, co prawda świadkiem oskarżenia chyba w obawie, aby nie odsłonić swojego „geniuszu”, ale publicznie twierdził, że dzięki likwidacji spółki szpital zaoszczędził 9 mln zł rocznie, a tymczasem koszty w skali roku całej obsługi przez spółkę wynosiły ok. 7 mln zł !!!. Nie zdradził tylko tajemnicy jak tego dokonali razem z Jakubowiczem, skoro w ciągu jednego roku zrobili 12 mln zł długu!! Już w trakcie trwania procesu w marcu 2005 roku przyjechali na moją posesję umundurowani policjanci i spisali mój stan majątkowy po raz kolejny i nie potrafili podać powodów. W kwietniu 2005 roku wezwano mnie na Policję w Krośnie gdzie przedstawiono mi ponownie zarzut pobrania nienależnego wynagrodzenia z tytułu rady nadzorczej. 24-go maja 2005 r. otrzymałem pismo z Policji o postanowieniu zamknięcia śledztwa przeciwko mnie w tej sprawie. Policja zamknęła „intensywne” śledztwo, które trwało cztery lata. Oznacza to, że prokuratura skierowała przeciwko mnie akt oskarżenia do Sądu w dwóch punktach ponad dwa lata przed zamknięciem śledztwa! Dotyczy to rady nadzorczej i drugiego punktu tj. rzekomej nadpłaty spółce, ponieważ gdy są zyski na działalności poza szpitalnej to nie może być nadpłaty dokonanej przez szpital. Ponadto jak wynika z drugiego aktu oskarżenia zarzut, co do wysokości pobranego wynagrodzenia nie zgadza się z pierwszym. Oznacza to, ze w tym akcie zapisano błędne wyliczenia dokonane jeszcze przed zamknięciem śledztwa dotyczące wynagrodzenia licząc go od marca, kiedy nie było w tym czasie spółki. Postępowanie przygotowawcze Prokuratury Rejonowej dowodzi ponadto, że ustalenia inspektora U.K.S. nie mogły być podstawą do postawienia zarzutów nie mówiąc już o akcie oskarżenia. Przed postawieniem mi zarzutów drugi raz Prokuratura Rejonowa starała się o opinię biegłego, a gdy ta okazała się niemożliwa starała się przynajmniej zachować pozory, aby wypełnić procedury. 06.06.05 r. otrzymałem jednego dnia dwa pisma, jedno z Prokuratury Rejonowej, w którym informuje się mnie o skierowaniu aktu oskarżenia do Sądu Rejonowego w sprawie, w której proces trwa już dwa lata właśnie przed Sądem Rejonowym i niedługo spodziewam się wyroku i drugie pismo z Sądu Rejonowego o wyznaczeniu rozprawy w tej sprawie na dzień 13. i 16. 06.2005 r.,
Sąd przychylił się do wniosku mojego obrońcy o umorzenie sprawy, ponieważ toczy się już proces. Koszty poniosłem jednak ja i Skarb Państwa
Sąd powołał kolejnych zaprzysiężonych biegłych księgowych z Krakowa, którym zlecił zbadanie moich działań w szpitalu; dokonanych zakupów sprzętu i wydzielenia spółki, pod kątem zysków/strat z tego tytułu poniesionych przez szpital. Analiza kolejnych już biegłych, którzy prześledzili wszystkie dokumenty szpitala była dla oskarżyciela druzgocąca !! Biegli wykazali i udokumentowali, że wszystkie moje działania w tym zakupy o które byłem oskarżony, przyniosły szpitalowi zyski, a samo wydzielenie spółki "Partner" i przekazanie do niej zadań z zakresu obsługi dało szpitalowi zysk w wysokości 8 mln zł !
Mowa końcowa Wysoki Sądzie Odnosząc się wprost do poszczególnych punktów aktu oskarżenia oświadczam, że: I > Nie naruszyłem ustawy o ZOZ jak mi się zarzuca, ponieważ przed powołaniem spółki Urząd Marszałkowski w Rzeszowie uzyskał opinie prawna z Departamentu prawnego Ministerstwa Zdrowia, że taka restrukturyzacja nie jest przekształceniem zakładu, ponieważ nie dotyczy jego działalności statutowej. Ponadto dołączyłem do dokumentów Sądu opinie z Centrum Edukacji i Dworactwa Służby Zdrowia oraz z Ministerstwa Zdrowia, które potwierdzają tan fakt. > Nieprawdą jest twierdzenie, że na bazie działu gospodarczego utworzyłem spółki, ponieważ nie ma takiej możliwości prawnej. Szpital powołując spółkę wniósł za zgodą Urzędu Marszałkowskiego jako aport dwie maszyny czyszczące. Dopiero po tym fakcie, po utworzeniu spółki zostały przekazane do spółki zadania z zakresu obsługi szpitala, z która to spółką szpital podpisał umowę cywilnoprawną. Równocześnie zgodnie z prawem szpital wydzierżawił spółce sprzęt i pomieszczenia, za które spółka płaciła szpitalowi czynsz dzierżawny, oraz przekazał do niej pracowników wg. art.23’ kodeksu pracy, który precyzuje zasady przekazywania pracowników łącznie z warsztatem pracy. > Nieprawdą jest, że zawarłem z wymienionymi spółkami umowy o świadczenie usług, ponieważ umowy takie zawarłem tylko z dwoma „Partner” i „Partner-Trans”. Nieprawdą jest twierdzenie, że zawarłem niekorzystne umowy ze spółką „Partner” Środki przekazywane jako zaliczki dla spółki „Partner” były korzystnym rozwiązaniem dla szpitala, akceptowanym przez Urząd Marszałkowski, o czym świadczą protokoły zapisane w protokole NIK, na który Oskarżyciel się powołuje. Spółka otrzymywała zaliczki na pobory dla pracowników, które i tak szpital musiałby w tym czasie wydać na płace gdyby pracownicy pozostawali w strukturach szpitala. Zaliczki były rozliczane w okresie tego samego miesiąca w ramach faktur za wykonane usługi. Zaliczki były miesięczne od 30 do 400.000 zł natomiast Oskarżyciel podając ten fakt opinii publicznej zsumował je razem, aby uzyskać efekt medialny, ponieważ nie podał, z czego ta duża suma wynika. Przyjęcie innego rozwiązania w postaci przekazania do spółki wysokiego kapitału obrotowego byłoby dla szpitala zbędnym ubytkiem jednorazowo dużej sumy. > Restrukturyzację obsługi prowadziłem etapami a nie jednorazowo. Poprzedzona była szczegółowymi analizami przez dłuższy okres czasu, ponad rok. Analizowałem, o ile szpital zapłaci mniej spółce za obsługę szpitala w stosunku do kosztów ponoszonych przez szpital, gdy robi to w obrębie swoich struktur, a gdy spółka będzie świadczyć te usługi po kosztach bez zysku. Pojawił się tutaj problem spełnienia wymogu ustawy o Zamówieniach Publicznych. Z analiz i pewnej formy wywiadu z innych szpitali, które przekazywały sprzątanie na zewnątrz innym firmom wiedziałem, że przekazania tych zadań na zasadzie przetargu i wyboru najkorzystniejszej oferty wcale nie spowoduje obniżenia kosztów tak wyraźnie jak w przypadku, gdy będzie to robić własna spółka po kosztach, bez zysku. Druga sprawa to chciałem nadal mieć kontrole nad tymi kosztami a ponadto nie chciałem zwierać od razu umów długoterminowych nie mając w tym względzie zbyt dużo dowodów. Założyłem z góry, że po okresie próbnym, gdy będę miał pewność, że taka restrukturyzacja przyniesie w praktyce spodziewany efekt ogłoszę przetarg nieograniczony. Poinformowałem o tym fakcie w marcu 2000 roku Urząd Zamówień Publicznych z zapytaniem, czy mogę traktować taką restrukturyzację w postaci własnej spółki tak jak gospodarstwo pomocnicze w jednostce budżetowej. Po przekazaniu części zadań do spółki monitorowałem cały czas jak wyglądają koszty obsługi porównując, co miesiąc te koszty w szpitalu w 1999 roku w stosunku do tego, co płaci szpital spółce za ten sam miesiąc w 2000 roku. W dyspozycji Sądu jest jeden z takich dokumentów źródłowych gdzie po trzech miesiącach po przekazaniu zadań do spółki na koniec czerwca 2000 roku koszty te są o 1 mln zł mniejsze od tego samego okresu w 1999 roku. Na koniec 2000 roku była to już kwota 3 mln zł. W czerwcu 2000 roku skierowałem do Urzędu Zamówień Publicznych ponowne pismo z informacją o sytuacji, jaka jest w szpitalu z prośbą o odpowiedź, bo na pismo z marca odpowiedzi nie było. Ponieważ i na to pismo nie otrzymałem odpowiedzi dzwoniłem jeszcze kilka razy i za każdym razem informowano mnie, że właśnie przygotowują odpowiedź. Zrozumiałem, że jestem zbywany. Powołałem niezależnych biegłych księgowych, aby zweryfikowali moje wyliczenia. Ponieważ okazało się, że jest to rozwiązanie korzystne ze względów formalno – prawnych ogłosiłem przetarg, który jak się okazało wygrała spółka jako najkorzystniejsza oferta i potwierdziło, ze gdybym wcześniej ogłosił taki przetarg, w którym nie mogłaby konkurować spółka to szpital straciłby na tym ok.2 mln zł. Nawet gdyby założyć, że doszło do złamania ustawy o zamówieniach publicznych, to w żadnym wypadku nie narażało to szpitala na straty, co potwierdziło postępowanie dowodowe, czyli został w efekcie osiągnięty cel ustawy o zamówieniach publicznych, tj. wybór najkorzystniejszej oferty dla zamawiającego i to jeszcze z większą starannością niż przewiduje to ustawa. > Umowy podpisane na świadczenie usług były dla szpitala korzystne, jak to wykazali biegli z Firmy Maja Audytor i z firmy Polinwest Audit. Według ustaleń opartych na niepełnych danych ustalono, że w 2000 roku usługi wykonywane przez spółkę były tańsze o ponad 25,69% od tych, jakie ponosił szpital, gdy świadczył je we własnym zakresie w 1999 roku, natomiast na podstawie szczątkowych danych dotyczących roku 2001 to koszty obniżyły się, o co najmniej 10,46% w stosunku do 1999 roku. Uwzględniając jednak wszystkie koszty, te, których szpital nie ujawnił Sądowi to były to dużo większe oszczędności. Na podstawie dodatkowych dokumentów uwzględniając wszystkie koszty przekazane do spółki w 2000 i 2001 roku szpital w 2000roku obniżył koszty w stosunku do 1999 roku o 45,05%. Kwotowo oznacza to, że w 1999 roku koszty te w szpitalu wynosiły 8.731.695 zł natomiast za te same usługi w 2000 roku szpital zapłacił spółce 4.441.305 zł.! Oszczędność szpitala to ponad 4 mln zł! W 2001 roku uwzględniając wszystkie ośrodki kosztów, jakie zostały dodatkowo przekazane do spółki partner i porównując je z rokiem 1999 to koszty w 2001 mroku obniżyły się o 46,39%. Oznacza to, że koszty szpitala w 1999 roku z tytułu obsługi przekazanej do spółki wynosiły15.147.225 zł natomiast szpital zapłacił spółce w 2001 roku za te same usługi 8.390.127 zł, bez uwzględnienia kosztów „203”, które szpital musiałby ponieść gdyby pracownicy byli w jego strukturach. Byłaby to dodatkowo kwota ok. 1.200.000 zł. wyższa. Oszczędność szpitala to ponad 7 mln zł a z uwzględnieniem „203” ponad 8 mln zł!! II Zarzut, że szpital nadpłacił spółce 230.770 zł jest nieprawdziwy. Na początku procesu wskazałem, że dokonany przez inspektora UKS podział przychodów na szpitalne i poza szpitalne w spółce jest nieprawdziwy. Już na pierwszy rzut oka było widoczne, że przychody szpitalne i poza szpitalne wykazane przez inspektora szumowane razem są mniejsze od przychodów, wykazanych w bilansie spółki. Oznaczało to, że manipulował przy tworzeniu tych podziałów. W protokole NIK, na który powołuje się Oskarżyciel są spisane wszystkie faktury i ich kwoty, jakie zapłacił szpital spółce łącznie z podatkiem WAT. Tymczasem w przychodach netto, bez WAT-u na kuchni i pralni w spółce kwoty rzekomych przychodów ze szpitala są większe od tych z podatkiem WAT wymienione w protokole NIK! W sumie rzekome przychody ogółem ze szpitala w tabeli pierwszego protokołu UKS miały wynosić 3.967.114 zł. Sąd wydał postanowienie o powołaniu przez prokuratora biegłego. Jak się później okazało biegły nie badał dokumentów źródłowych, bo zostały zniszczone, natomiast wiedział, że zakwestionowałem sumę przychodów i brakująca kwotę dopisał do rzekomo szpitalnych, aby jeszcze poprawić oczekiwany wynik i uzyskał kwotę ponad 4 mln zł. Pan Prokurator nie kwestionował ustaleń i spisu faktur w protokole NIK, ani nie kwestionował podanych przez szpital kwot, jakie zapłacił spółce w 2000 roku łącznie z podatkiem WAT. Sumy podane przez szpital biegłym i te wyszczególnione w protokole NIK zgadzają się i wynoszą 4.441.305 zł. Gdyby kwoty ustalone przez Inspektora UKS i biegłego jako, przychody ze szpitala były prawdziwe to doliczając do nich podatek WAT szpital musiałby zapłacić ponad 4.880.000 zł! W tabeli pierwszego protokołu UKS na str. 54 w dziale obsługi jako rzekome przychody ze szpitala wynoszą 1.579.932 zł. W opinii biegłego na str. 3 są wyszczególnione rodzaje działalności, czego przychody te dotyczą tj.: Placowi, portierzy, sprzątaczki, telefonistki. Na str.56 protokołu NIK jest zestawienie faktur za te usługi i szpital zapłacił za nie netto 1.339.000 zł, tj. o 240.000 zł mniej od tego, co podał inspektor w pierwszym protokole. W drugim poprawionym protokole UKS z października 2003 roku na podstawie wydruku obrotów miesięcznych na polecenie wyższej instancji i spisu wszystkich faktur przychody na gastronomii ze szpitala są mniejsze od tych z pierwszego protokołu o 110.314 zł., natomiast na pralni przychody ze szpitala są mniejsze od tych z pierwszego protokołu o 38.302 zł. Oznacza to, że szpital zapłacił mniej za te usługi o 389.302 zł od tych, jakie podano w pierwszym unieważnionym protokole. Skoro w pierwszym protokole błędnie zapisano, że szpital nadpłacił 230.770 zł to oznacza, że szpital nie tylko nie nadpłacił, ale spółka poniosła na tej działalności szpitalnej stratę w wysokości 158.532 zł. (389.302 – 230.770). III Zarzut, że jako Przewodniczący Rady Nadzorczej pobrałem nienależne wynagrodzenie wbrew uchwale Walnego Zgromadzenia Wspólników jest całkowicie bezpodstawny. Podjąłem decyzje, że Rada Nadzorcza może być opłacana, ale wyłącznie z zysków na działalności poza szpitalnej. Z dokumentów drugiego protokołu UKS jednoznacznie wynika, że skoro spółka poniosła stratę na działalności szpitalnej a w bilansie wykazała zysk netto 102.000 zł to musiał to być zysk z działalności poza szpitalnej tak wysoki, ze pokrył stratę na działalności szpitalnej i jeszcze pozostało 102.000 zł zysku netto. Jednakże należy prześledzić jak wyglądały wydruki z obrotów miesięcznych na kuchni i pralni na działalności poza szpitalnej. Wynika z nich, ze przychody na działalności poza szpitalnej z gastronomii i pralni wynosiły łącznie 229.639 zł. Ponieważ zysk na działalności handlowej, po odliczeniu kosztów zakupu towarów wynosił netto 223.974 zł to łączny przychód z działalności poza szpitalnej wynosił 453.207 zł. Odliczając od tej kwoty koszty placowe z pochodnymi od tej części działalności to zysk na działalności poza szpitalnej wynosił 355.000 zł!! Jest to dowód, że skoro strata na działalności szpitalnej wynosiła 158.532 zł a zysk spółki z całej działalności wynosił za 2000 rok 102.000 zł netto to oznacza, że strata na działalności szpitalnej została pokryta z zysków na działalności poza szpitalnej i jeszcze pozostał zysk na koncie spółki. W dokumentach Sądu zgromadzone są także dowody w postaci dokumentów źródłowych spółki dotyczące kosztów płacowych w działalności handlowej. Są to akta osobowe osób pracujących w handlu z uwagi na swoja specyfikę wiążącą się z odpowiedzialnością majątkową zatrudnionych, co jest uwidocznione w aktach. Na tej podstawie łatwo jest ustalić ile osób pracowało w handlu i jakie były ich wynagrodzenia łącznie z pochodnymi. Drugim dokumentem źródłowym są księgi syntetyczne kosztów z dwóch ostatnich miesięcy tj. listopada i grudnia. Wynika z nich, ze koszty placowe w handlu w miesiącu grudniu 2000 r. wynosiły ok. 30 tys. zł a tymczasem spółka w grudniu działalności handlowej nie prowadziła. Trzecim dokumentem jest dokument źródłowy ze szpitala przedstawiający koszty płacowe handlu wraz z pochodnymi za I-szy kw.2000 roku, kiedy handel był jeszcze a szpitalu i wynosiły one ok. 19 tys. zł za kwartał. Dowodzą one, że koszty placowe handlu za okres 8 –miu miesięcy 2000 roku nie mogły być większe jak ok. 50 tys. zł IV Dopłata do spółki Partner – trans” była zgodna z prawem i za zgoda Urzędu Marszałkowskiego, a decyzja była podjęta w obecności Wice Marszałka W. Stasiaka na potrzeby wypłat odpraw dla zwalnianych pracowników z byłego RKTS Ustrzyki. Spółka miała zwrócić te środki w dwóch transzach. Pierwszą połowę zwróciła a co do pozostałej kwoty miało się wypowiedzieć walne Zgromadzenie Wspólników, ale już po moim odejściu. Wiadomo mi, że spółka później została zlikwidowana i szpital przejął jej aktywa i pasywa. Ponadto obowiązek zabezpieczenia środków na odprawy był konieczny z mocy prawa. Gdyby nie było spółki tylko pracownicy byliby w strukturach szpitala to szpital musiałby ponieść koszty zwolnień w całości i utraciliby je bezpowrotnie. V Zarzut dotyczący niekorzystnego zakupu aparatu „ Delta-Compact” jest bezpodstawny, ponieważ ta forma była dla szpitala korzystna, co udowodnili biegli z Polinvest Audit. VI Zarzut, że wykorzystałem dotację celowa na uruchomienie pracowni koronografi na inne cele jest nieprawdziwy i wynika z pełnej niewiedzy o sposobie rozliczeń dotacji celowych. Jest rzeczą niemożliwą wykorzystanie dotacji celowej na inne cele, ponieważ jest ona pilotowana przez Urząd Marszałkowski i w przypadku nie rozliczenia się z wykonania zadania, na które została przyznana w terminie ustalonym podlega pełnemu zwrotowi. Dotację celowa otrzymałem późno i z powodu braku dokumentacji nie można było uruchomić pracowni we wcześniej zaplanowanym terminie. Na moja prośbę Urząd Marszałkowski zgodził się wydłużyć termin na wykonanie zadania do końca września. Na przełomie lutego i marca odbyła się kontrola finansowa Urzędu Marszałkowskiego, która kontrolowała zawsze także wykorzystanie dotacji celowych. Po tej kontroli nie było żadnych uwag dotyczących dotacji ani też nie było nakazu jej zwrotu. Taki nakaz pojawił się dopiero w listopadzie po upływie terminu wrześniowego, ponieważ moi następcy nie kontynuowali zadania i nie zwrócili dotacji. Ciekawe, dlaczego ta ja mam zarzut a nie oni. VII Zarzut, że nie wypłaciłem należności za godziny nadliczbowe dyżurów lekarskich i nie ustaliłem zasad i terminu realizacji jest nieprawdziwy. Było dokładnie odwrotnie. Ustaliłem zasady i termin wypłat na koniec lipca 2001 roku, ponieważ miałem zapewnienie Kasy Chorych w lutym na posiedzeniu Zarządu Województwa, że na początku lipca podwyższy kontrakt dla szpitala o 3 mln zł. Gdy w Polowie lipca okazało się, że Kasa nie dotrzyma umowy zorganizowałem spotkanie z lekarzami w celu negocjacji w sprawie zmiany zasad wypłacenia należności, ponieważ nie ma środków. Zaproponowałem wypłatę tych należności w pięciu miesięcznych kolejnych ratach od października począwszy. Na sali lekarze wykazali zrozumienie, ale zaproponowali, aby przeprowadzić ankiety imienne, ponieważ jest to sprawa indywidualna. Ankiety zaczęły spływać wyrażające zgodę. Nie było ani jednej, która nie wyrażałaby zgody na takie rozwiązanie. Mimo to grupa lekarzy skierowała sprawę do komornika i zablokowała konto szpitala. Było to celowe działanie z inspiracji Glazara i Jakubowicza, który w Sądzie przyznał, że zdawał sobie sprawę z tego, że działa na szkodę szpitala. Zrobiłem w tej sprawie wszystko, co było możliwe oprócz dodrukowania fałszywych pieniędzy tak, aby nie dać się złapać. VIII Zarzut, ze zawarłem ze spółka Partner –Trans niekorzystne umowy dzierżawy jest fałszywy. > Stawki czynszu były akceptowane przez Urząd Marszałkowski, ponieważ zasadą wydzierżawiania było, że we wniosku na zgodę dzierżawy szpital musiał zapisać, komu zamierza dzierżawić i za ile i dopiero wtedy uzyskiwał zgodę. Ponadto Urząd Marszałkowski prowadził kontrole, o których jest wspomniane w protokole NIK i nie było ze strony Urzędu żadnych zastrzeżeń. Ponadto dzierżawy kontrolował także UKS i nie wnosił żadnych zastrzeżeń. Ponadto nieprawdą jest. Ze spółka dzierżawiła pomieszczenia na naftowej w listopadzie i grudniu 2000 roku, ponieważ tam funkcjonowała RKTS Krosno byłego WKTS, przyłączonego do szpitala a do spółki Partner Trans przeszli dopiero w październiku 2001 roku. Dowód w postaci kopii zarządzenia w tej sprawie w posiadaniu Sadu. > Umowa dzierżawy stacji paliw w Korczynie dla byłych pracowników WKTS nie była umową zawartą przez szpital, ale była kontynuacją umowy, jaka wcześniej zawarł WKTS. Po okresie 6 –ciu miesięcy zrezygnowali z dzierżawy z uwagi na brak zysków, co świadczy o atrakcyjności tej stacji. > odnośnie dzierżaw pomieszczeń w budynku prosektorium to nie wiem, na czym polegała atrakcyjność tego pomieszczenia, aby stosować stawki wyższe od maksymalnych stawek proponowanych przez prywatne biuro pośrednictwa nieruchomościami, które to stawki nie były realizowane a jedynie proponowane przez tą firmę. > ponadto inspektor NIK, aby wykazać straty na dzierżawach stosował przeliczenia maksymalnych stawek prywatnego biura pośrednictwa nieruchomościami a nie stawek rynkowych. Gdyby przyjął stawki, jakie są stosowane w centrum Brukseli to uzyskałby lepszy efekt propagandowy. > ponadto stosowanie wyższych stawek niż rynkowe mogło, co najwyżej podwyższyć koszty funkcjonowania własnej spółki, co odbiłoby się na cenach za usługi i byłoby przekładaniem pieniędzy z lewej do prawej kieszeni a zarabiałby na tym, kto inny. > nieruchomości wymieniane w tym zarzucie i podawane wartości to są wartości początkowe i nie maja nic wspólnego z wartością rynkową. Ponadto inspektor UKS w protokole pokontrolnym spółki Partner Trans zawarł informację o stawkach wszystkich czynszy i nie miał do nich zastrzeżeń. IX Nieprawdą jest, że dokonałem modernizacji zwierzętarni, ponieważ modernizacji takiej dokonał mój poprzednik bez zezwolenia i nie miał z tego powodu żadnych zarzutów. Zagospodarowałem puste pomieszczenia biurowe opuszczone przez spółkę pod pokoje gościnne, do których można w każdej chwili wnieść ponownie biurka i nadal będą pokojami biurowymi. Po moim odejściu stoją puste i niszczeją. X Nie wybudowałem żądnego parkingu. W pobliżu pawilonu A wzdłuż istniejącego chodnika zleciłem ułożenie płytek chodnikowych w celu jego poszarzenia, aby stworzyć bezpieczny dojazd do kontenera i do budynku na wypadek pożaru. Było to rozwiązanie tymczasowe, ale konieczne. W każdej chwili można płytki chodnikowe pozbierać i pozostania stan poprzedni Z tego co wiem nadal tam pozostają i są wykorzystane jako parkingi. Wysoki Sądzie Wszystkie moje decyzje akceptował Zarząd Województwa, który sprawował nadzór właścicielski. Tak zeznali przed Sądem jego członkowie w osobach Marszałka Województwa Bogdana Rzońcy i W-ce Marszałka Wiktora Stasiaka i tak mówią protokoły przeprowadzanych przez ten Urząd kontroli w szpitalu.. Tak zeznawali członkowie Rady Społecznej szpitala. O wszystkich moich zamiarach wiedział wcześniej Zarząd Województwa, wcześniej je akceptował, mam na myśli wszystkie te sprawy, które są wymienione w akcie oskarżenia a to: > Sprawa wydzielenia działu obsługi szpitala i sposób jego realizacji. > wszystkie decyzje finansowe w tym sposób rozliczania ze spółką „Partner” oraz dokapitalizowanie spółki Partner-Trans. Świadczą o tym protokoły Urzędu Marszałkowskiego z przeprowadzanych kontroli w tym zakresie i wnioski z tych kontroli. Nie ma nigdzie żadnych zastrzeżeń. > Dotację celową na pracownie koronografii także Urząd Marszałkowski kontrolował na przełomie lutego i marca 2002 r. i nie ma w tej sprawie żadnych zarzutów lub zaleceń zwrotu środków. Urząd Marszałkowski zalecił zwrot tych środków dopiero w listopadzie 2002 r. tj. po terminie do realizacji, jaki wyznaczył na koniec września. > Urząd Marszałkowski prowadził kontrole w zakresie zakupów dokonywanych przez szpital i nie wniósł żadnych zastrzeżeń do zakupu aparatu” Delta-Compact” > Urząd Marszałkowski prowadził kontrole z zakresu dzierżaw i nie miał żadnych zastrzeżeń do ustalonych czynszy. Ponadto Zarząd Województwa wyrażał zgodę na dzierżawy tylko wtedy, gdy we wniosku do dzierżaw było zaznaczone, komu i za ile. > Zarząd Województwa wiedział o problemie wypłaty zaległych należności z tytułu godzin nadliczbowych dyżurów lekarskich, bo uczestniczył w negocjacjach z Kasą Chorych o podwyższeniu kontraktu w tym celu. Wiedział, że brak tych środków spowoduje kłopoty finansowe i uniemożliwi wypłatę tych należności, nic więcej jednak w tej sprawie nie uczynił. Niektóre decyzje były podejmowane wręcz przy udziale członka Zarządu Województwa V-ce Marszałka Stasiaka jak np. sposób rozliczania się ze spółką za pomocą zaliczek, czy też w sprawie przekazania do spółki „Partner Trans” środków na odprawy dla zwalnianych pracowników. Żadnej z tych decyzji właściciel nie podważył w wyniku przeprowadzanych kontroli i nie miał do nich zastrzeżeń, o czym świadczą protokoły z przeprowadzanych kontroli finansowych i organizacyjnych w tym także rozliczenia ze spółkami i dopłatę. O wszystkich decyzjach wiedziała Rada Społeczna szpitala, a przewodniczącym tej Rady był przedstawiciel Urzędu Marszałkowskiego. Gdyby było inaczej to właśnie Zarząd Województwa jako sprawujący nadzór właścicielski miałby podstawy w pierwszym rzędzie wyciągnąć w stosunku do mnie konsekwencje służbowe. Po moim odejściu ten w takim trudzie wypracowany wysoki standard zakładu zmarnowano, zmarnowano wysiłek wielu ludzi.. Wysoki Sądzie W czasie, gdy szpital dobrze prosperował, nie miał zadłużenia, był uznany za jeden z najlepszych w kraju, aby wyprzedzić ewentualne zagrożenia starałem się wyodrębnić te działy, które przynosiły straty. Między innymi obsługę szpitala i zakłady rehabilitacji, których przychody wynosiły ok. 0,5 mln zł a koszty ponad 1 mln zł w skali roku. Działania te były pretekstem dla przeciwników, którzy tworzyli histerię prasową o „dzikiej, samowolnej i bezprawnej prywatyzacji”, natomiast za wyodrębnienie obsługi mam akt oskarżenia i proces Sądowy. Obecnie, gdy dług szpitala przekroczył już 40 mln zł ,a po moim odejściu powołany jest już szósty dyrektor, trudno jest mi zrozumieć jak może w tej sytuacji funkcjonować prawidłowo. Jest to niezrozumiale tym bardziej, że w 2001 r. składka na ubezpieczenie zdrowotne wynosiła 60 zł a obecnie 160 zł i stale rośnie. Jak to jest możliwe, ze wszystkie oddziały szpitalne w tej sytuacji przynoszą straty oprócz oddziału dializ, jak podano na ostatniej Radzie Społecznej szpitala. Tą właśnie stację dializ, która jest finansowana według innej zasady tj. ujednoliconego systemu finansowania poddaje się procesowi prywatyzacji po to, aby dobić szpital. Pan Glazar przez trzy lata monitował mnie, abym zgodził się na prywatyzację stacji dializ. Odpowiadałem niezmiennie, że nigdy nie wyrażę zgody, aby wyodrębniać te działy, które przynoszą szpitalowi dochód i nikt mnie nie przekona, że takie działanie jest korzystne dla szpitala. Nareszcie się doczekał. Byłem i jestem przeciwny przekazywaniu jednej prywatnej spółce stacji dializ w całym kraju, ponieważ zmierza to do monopolizacji usług i w przyszłości konsekwencje tego poniosą płatnik i pacjent. Obecnie te działania nie są już „dziką samowolna i bezprawną prywatyzacją”, bo to już nie są moje decyzje. To, że wszystkie oddziały przynoszą straty jest po prostu absurdem, do którego doprowadzono poprzez źle złożoną ofertę do NFZ, źle podpisaną umowa oraz złą strukturę usług i złe zarządzanie. Ten szpital ma możliwości dobrego funkcjonowania i generowania przychodów przekraczających koszty pod warunkiem ze będzie tak skonstruowana struktura usług, że zostaną wykorzystane wszystkie możliwości zakładu, tak kadrowe jak i sprzętowe. Rezygnacja z usług wysoce specjalistycznych, które wcześniej były wykonywane, spowodowały ogromne straty szpitala, o czym mówiłem wcześniej. > Gdy szpital praktycznie nie miał długu, co jakiś czas preparowano dane o jego rzekomym zadłużeniu w; "Gazecie Wyborczej", "Nowinach", "Radiu i TV Rzeszów" . Obecnie, gdy szpital praktycznie jest trupem - „cisza nad trumną”. Dlaczego prokuratura nie interesuje się tym problemem. > Prywatyzacja obecnie najlepszych działów szpitala, prowadzona według tych samych przepisów prawa, według jakich ja tylko proponowałem nie jest już „dziką, samowolną i bezprawną prywatyzacja, chociaż ja proponowałem wydzielenie tych działów, które przynosiły straty, a obecnie odwrotnie te, które przynoszą zyski.(Zakład patomorfologii, który jest kluczowy dla prowadzenia specjalizacji i stację dializ, która ma gwarancje finansowania na dobrym poziomie.) Ja za propozycję mam akty oskarżenia, a obecnie za dokonane fakty nikt nie odpowiada, chociaż spowodowały olbrzymie straty !! > Komornik po moim odejściu zgarnął ze szpitala wiele mln zł i szpital „poniósł dodatkowe koszty komornicze” na sumę ok. 600 tys. zł, a ostatnio część pracowników wyegzekwowała przez komornika należności za „203” ale prokuratury to już nie interesuje, bo to nie o mnie chodzi, przecież ja jestem o to także oskarżony, pomimo tego, że chodziło tu o mniejsze kwoty !. Ale tu chodziło o mnie, a nie o szpital !! > Do szpitala zakupiono aparat wartości 3 mln zł, na który nie ma umowy z Kasą Chorych, a więc przynosi straty i to także nie jest już problemem, bo to nie ja dokonałem tego zakupu. Mnie oskarżono o to, że zakupiłem aparat, który przynosi zyski i jest na niego zyskowny kontrakt z Kasą Chorych ! Pytam, gdzie jest prokurator !! > Po moim odejściu z funkcji dyrektora środki z dotacji na aparat do koronografii nie zostały zwrócone przez okres jednego roku pomimo rezygnacji przez moich następców z realizacji tego zadania. Ja nie zdołałem zrealizować tego zadania, rezygnacje złożyłem w marcu, a termin realizacji był do listopada i w dniu mojego odejścia środki na ten cel były na koncie szpitala, co sprawdzał prokurator. Środki te moi następcy przeznaczyli na inny cel, a później musieli zwrócić z karnymi odsetkami. Tymczasem to ja mam akt oskarżenia, a nie oni !! Pytam, gdzie prokurator ! W trakcie tych wszystkich działań przy donosach na mnie i prowadzeniu postępowania prokuratorskiego ostrzegałem publicznie, że szpital drogo zapłaci za taka „akcję”. Starałem się przekazać do opinii publicznej w kolejnych artykułach prasowych pt. „Rozniecanie sensacji szkodzi”, „Komu przeszkadza dobry szpital”, czy też w tzw. ”liście otwartym do Zarządu Województwa”, jakie zagrożenia czekają szpital, gdy będzie dana wiara tym kłamstwom, oraz gdy osoby niekompetentne przejmą władzę. Moje przewidywania niestety potwierdziły się z większa ostrością niż sobie to wyobrażałem W okresie zarządzania stworzyłem taką strukturę organizacyjna, w której szpital był organizmem żywym, zdolnym do reakcji na zmiany rynku i generował przychody z poza Kasy Chorych w kwocie od 5 do 6 mln zł w skali roku z usług medycznych świadczonych dla innych podmiotów, a równocześnie spółka wypracowywała zyski z poza szpitala, które były przeznaczane przez nią dla obsługi szpitala. Wcześniej świadczenie usług przez szpital z zakresu obsługi, np. pranie na zewnątrz było niemożliwe z uwagi na zbyt wysokie koszty w szpitalu tak zresztą, jak po likwidacji spółki, gdy świadczenie tych usług przejął szpital i zaprzestał świadczenie usług na zewnątrz przez co stracił dodatkowe przychody. Po moim odejściu zniszczono ten dorobek przez nieudolnych ludzi, ponieważ nie mieli pojęcia o zarządzaniu tak dużym zakładem. Nie rozumieli podstawowych mechanizmów, a ich decyzje były szkodliwe dla zakładu. To ja dokonałem ostatnich podwyżek w szpitalu. Po moim odejściu najpierw zabrano im premie, a następnie zmniejszano im pobory zamiast wyrównywać przynajmniej koszty utrzymania rodzin powodowane inflacją. Miał to być podobno program naprawy, czym się skończył wszyscy widzą gołym okiem. Żal mi moich straconych nerwów i lat oraz wysiłku wielu ludzi zaangażowanych w tworzenie nowej, lepszej jakości tego zakładu. To, że udało się, szpital był uznawany za najlepszy w województwie i na 12 miejscu w kraju było jednak faktem, który wielu chciałoby wymazać! Komu to przeszkadzało, kto na tym chciał „spijać śmietankę” i przy okazji załatwiać prywatne interesy to wszyscy w szpitalu dzisiaj już wiedzą. Nie żałuję jednego, że miałem szansę pracować z tymi wspaniałymi i zaangażowanymi ludźmi, którzy nigdy nie szczędzili czasu, gdy widzieli sens tego, co robią. Jeżeli ktoś dzisiaj twierdzi, że komuś w szpitalu się czegoś nie chce to krzywdzi tych ludzi.!! Jeżeli im się coś nie chce to tylko dlatego, że pozbawiono ich poczucia sensu tego, co robią, ale to już nie ich wina. Ja wiem z doświadczenia, że byli w stanie nawet w środku nocy przyjeżdżać do szpitala, gdy była taka potrzeba. (mówię tu o pracy organizacyjnej, a nie wypadkach medycznych). |