Ważne
Archiwum zostało spisane w latach 2003 - 2006
Archiwum
| Ocena systemu |
|
Nigdy nie jest tak, aby człowiek w danym momencie przestał myśleć, analizować, bo nie byłby człowiekiem. W międzyczasie w działalności politycznej doprowadziłem do spotkania RS AWS na którym zostałem wybrany w tajnych wyborach na Przewodniczącego dawnego województwa krośnieńskiego. Odbył się także pierwszy krajowy Zjazd RS AWS, na którym zostałem wybrany do Rady Politycznej Partii. Następnie nastąpiło łączenie regionów z dawnych 4 województw: krośnieńskiego, rzeszowskiego, przemyskiego tarnobrzeskiego, w jedną strukturę regionalną. Na tym zjeździe nie kandydowałem do Zarządu, ponieważ coraz trudniej było godzić działalność społeczną z dyrektorowaniem. Zostałem tylko członkiem Rady Regionalnej RS AWS. Reforma Ochrony Zdrowia jest krytykowana w sposób totalny przez środki przekazu.. Na jednym z posiedzeń rady politycznej zgłosiłem wniosek, aby uporządkowano politykę medialną, ponieważ dalej środki masowego przekazu są w rękach dawnych PZPR-wców. Zaproponowałem Premierowi Buzkowi, aby rząd wykupił w TV jedną godzinę tygodniowo, bo częściej w TV pokazują Millera, Oleksego i innych, dawnych władców PRL, a ograniczony dostęp do TV ma rząd. W takiej sytuacji trzeba się liczyć z totalną klęską wyborczą. Trudności z wprowadzeniem tego programu polegały jednak na tym, że środki masowego przekazu były w rękach SLD, PSL i UW, a bez poparcia tej ostatniej zmiana tej sytuacji jest niemożliwa. UW była jednak zainteresowana, zakonserwowaniem istniejącego stanu. Po wygranych wyborach przez AWS, propaganda postkomunistyczna, a także środki przekazu związane z określoną ideologicznie partia zbliżoną do SLD.. „dorabiały krzywą” twarz Marianowi Krzaklewskiemu, ponieważ wiedziano, że on będzie kiedyś przeszkodą dla „magistra” w wyborach prezydenckich. Reformy państwa były non stop krytykowane. Różne brukowce pisały, co chciały posługując się sztucznie wywoływanymi sensacjami. Nastąpił paradoks, rząd wprowadza trudne reformy, a propaganda zamiast tłumaczyć społeczeństwu, na czym polegają, celowo wprowadza dezinformację. Anna Knysok, aby przedstawić zasady działalności Kas Chorych musiała wydać biuletyn, bo w TV nie było miejsca w czasie antenowym. Codziennie słychać, że ktoś umarł, bo Pogotowie nie dojechało. Przez całe lata tak było i tak będzie, bo nie zawsze przyjazd Pogotowia oznacza uratowanie przed śmiercią. Ale w mentalności społecznej odniosła propaganda swój skutek. Wszystkie informacje w TV zaczynały się od bardzo złych wiadomości, a kończyły się na złych. Nigdy nie pokazywano nic pozytywnego. Nie trzeba było oglądać horrorów, wystarczyło zobaczyć wiadomości w TV. To samo z gazetami, dobra wiadomość to żadna wiadomość, pogoń za sensacją, pół prawdą i pół kłamstwem prawdopodobnym. Społeczeństwo zupełnie zapomniało, że w 1980 roku sami komuniści przyznali się, iż kłamali, okłamywali społeczeństwo. Na jakiej podstawie to samo społeczeństwo, każde kłamstwo uznaje za prawdę. Nie jestem w stanie zrozumieć. Może to sprawa chęci powrotu do „starego porządku”, „komuno wróć”, a więc istnieje w powietrzu trupi jad komunizmu. Kolejny błąd i kolejna naiwność, bo komuna nie wróci, ponieważ ci, co ją” budowali i utrwalali” nie chcą jej powrotu, bo musieli by pooddawać to co „ przejęli”, a inni nigdy jej nie chcieli. Jedyną alternatywą dla uzyskania rzetelnej informacji jest program Radia Maryja, no, ale wokół tych, co go słuchają tworzy się atmosfera „nawiedzonych i naiwnych”, próba dyskryminowania, wręcz ośmieszenia tego radia. Co jakiś czas jest powtarzana, zarówno w propagandzie szeptanej, jak też „oficjalnych, legalnych mediach” półprawda ,że istnienie radia Maryja ma odcień półlegalności, a słuchaczy jako naiwnych babek i dziadków z posuniętą sklerozą. Wyraźnie widać jak ten brak całkowitej wyłączności na inwigilację społeczeństwa przeszkadza postkomunie. Zaznaczam, że nie jestem namiętnym słuchaczem tego radia i nie próbuję go reklamować, ponieważ przez lata całe nauczyłem się oddzielać kłamstwa od prawdy i czytać między wierszami, ale audycje, które słyszałem w tym Radiu w pełni zawsze pokrywały się z prawdą. Mam zresztą, wmontowany w organizm chyba przez jakiś czas odruch nabyty, że rozpoznam od razu donosiciela, byłego i obecnego agenta. Mają w sobie coś takiego, czego nie potrafię określić, może w spojrzeniu, jakiś ruchach, lub zachowaniu, nie wiem do końca, co. Ale czas pokazał, że ani w jednym przypadku nie pomyliłem się. W RS AWS nastąpił pewien kryzys wewnętrzny na tle współpracy z UW. Na posiedzeniach Rady Politycznej coraz częściej pojawiały się słowa krytyki i uwagi na zbyt duże zdaniem członków Rady ustępstwa wobec UW. Sam osobiście wiele razy występowałem w tej sprawie. Denerwowało mnie, że ta partia polityczna, która osiągnęła dolny pułap by wejść do parlamentu zaczyna dyktować nowe warunki. Ponadto niektóre decyzje członków Unii uważałem wręcz za prowokację, dlatego w tych przypadkach cytowałem Józefa Piłsudskiego, który mówił: „ w czasach kryzysu strzeżcie się agentów”, a przecież mamy czasy kryzysu, argumentowałem. Podczas ostatnich lat mało zajmowałem się polityką, bo zarządzanie szpitalem pochłaniało mi go w całości. Doświadczenia te ostatnie, zmusiły mnie do postawienia sobie pytania. W jakim ja żyje państwie? Czy jako obywatel i człowiek mam prawo do obrony swego honoru? Do obrony w ogóle? Czy są zabezpieczenia przed publiczną zniewagą, obrazą i oszczerstwami? Czy też żyję w państwie, które jest istotą samą w sobie. To państwo jest podmiotem, a nie ja. Prokurator jest przedstawicielem państwa, a nie społeczeństwa. Może bezkarnie stawiać zarzuty i oskarżenia, jakie chce, bo reprezentuje władzę. Czy słyszał ktoś, że prokurator został ukarany za to, ze stawiał bezpodstawnie zarzuty i oskarżenia? – Nie! Modne hasło –„ wolna prasa i wolne media”. Pytanie zasadnicze, od czego wolne? Wolne są od uczciwości, prawdy, etyki, rzetelności, odpowiedzialności. Nie są tylko wolne od swoich mocodawców i piszą pismaki co im mocodawcy nakażą. Są wyjątki, które potwierdzają regułę. Ale te wyjątki muszą wtedy szukać pracy. Oczywiście ocena środków masowego przekazu jaką w tej chwili prezentuję być może jest nieco nacechowana moimi osobistymi odczuciami i być może nieco subiektywna i na pewno nie dotyczy całej prasy. Ale na pewno dotyczy tych środków uznawanych za publiczne, które są podporządkowane politycznym grupom. Zarówno władzy, jak i politycznym ugrupowaniom parlamentarnym. Być może zdziwi nie jednego fakt, ze ja byłem dyrektorem i politykiem z AWS, a przeciwko mnie występowały osoby z Zarządu K Z NSZZ „S”. Odpowiedź jest prosta. Nie to jest ważne, kto do jakiej organizacji się wpisał, ale w jakim celu to uczynił i komu służy. Członkowie K Z – niektórzy - byli w przeszłości prawowitymi obywatelami PRL-u, a niektórzy wręcz w sposób oczywisty i jawny służyli. Może dlatego właśnie oni posłużyli tym razem, jako narzędzie do walki ze mną. Należy pamiętać, że K Z w Związku tworzyli już inni ludzi, nie ci, co w 1980r. Tutaj właśnie widać, że powstanie nowej „Solidarności” było w interesie poprzedniej władzy. Dzisiaj mogę na swoim przykładzie potwierdzić krytykę „okrągłego stołu”. Teraz widać, kto popiera ten akt polityczny. Czy społeczeństwo? Nie! Państwo pod nazwą III RP powstało w wyniku spisku i jest kontynuacją PRL-u we wszystkich dziedzinach życia. Tylko uczestnicy okrągłego stołu dalej go wychwalają. Z całą mocą pragnę podkreślić, że „okrągły stół” był nie tylko początkiem uwłaszczeń nomenklatury majątkiem publicznym, kosztem społeczeństwa, ale także był „aktem poczęcia” państwa partyjnego, jako spaczonej formy demokracji, kiedy to interesy państwa są podporządkowane interesom członków partii rządzącej i jako takie musi być zniszczone , a w zasadzie jego polityczna nadbudowa. I tak na pewno się stanie, bo zawsze gdy państwo było podmiotem, a nie człowiek, dochodziło do niszczenia tego państwa przez obywateli w różnej formie. Głównie były to formy krwawej rewolucji, ponieważ obrońcy „państwa podmiotu” jako zarządzający nim mieli odmienne interesy od społeczeństwa i wykorzystywali instytucję państwa przeciwko społeczeństwu (wojsko, policja). Gdyby tak nie było, to społeczeństwo zmieniałyby systemy swego państwa w sposób naturalny. Ustrój kapitalistyczny z XIX w. oparty o teorię liberalizmu ekonomicznego Smitha, wg której pracownik ma być źródłem dochodu kapitalisty, spowodowały ucisk, biedę i zniewolenie. Skutkiem tego ustroju powstały dwa prądy komunizm z „walką klas” oraz narodowy socjalizm z „wyższą rasą”. Doprowadziły one z kolei do niesamowitych dramatów całe narody i społeczeństwa, ponieważ te właśnie prądy społeczno – polityczne wytwarzały nowy rodzaj państwa totalitarnego: faszystowski i komunistyczny, jakie nie miały swych odpowiedników w historii. Obydwa te systemy zapisały się niezwykłym ludobójstwem. II wojna światowa zniszczyła faszyzm, ale komunizm trwał jeszcze wiele lat i pozostawił po sobie miliony ofiar ludzkich, a przede wszystkim dokonał spustoszenia we wnętrzu człowieka. Komunizm na wskutek buntów i rewolucji upadł, ale pozostał po nim „trupi jad”, który zżera umysły, sumienia ludzi. „Okrągły stół” jest przedłużeniem systemu totalitarnego w formie zakamuflowanej w postaci państwa partyjnego. Tak więc śmiało można stwierdzić, ze „okrągły stół” w Warszawie w 1989r. krytykowany w tym czasie przez PPS J. Lipskiego, „Poza układem” w Gdańsku z A. Gwiazdą i A. Walentynowicz, Solidarność walczącą, „Solidarność 80”, a także kilka innych małych ugrupowań, które jednak nie były w stanie przebić się do świadomości społecznej, ponieważ były zagłuszane poprzez oficjalną propagandę komunistyczną. Ponieważ to nie „Solidarność”, ani nie Lech Wałęsa byli autorami tego pomysłu. Pomysł ten powstał poza Polską i był Polsce narzucony. Umowy w Magdalence były tajne, a skoro tak , to co chciano zataić i przed kim? Odpowiedź nasuwa się sama. „Doradcami” przy „okrągłym stole” byli przedstawiciele Banku Światowego i Funduszu Walutowego. Głównym podmiotem „okrągłego stołu” byli sami uczestnicy. Tak więc żyjemy w systemie zakamuflowanego totalitaryzmu, państwa partyjnego, w którym człowiek jest pozbawiony podstawowych praw ludzkich, poza oczywiście wąską grupą, jak w każdym systemie totalitarnym, która posiada określone przywileje. W systemie jawnego totalitaryzmu, czyli komunizmu, powtarzano w kółko, o tym, że mamy socjalizm. Przez to ciągle wpajano, że mamy socjalistyczną gospodarkę, socjalistyczne rolnictwo, socjalistyczne szkolnictwo, socjalistyczną młodzież itd., a socjalizmu nie było. W obecnym czasie ciągle wmawia się nam, ze mamy demokrację i państwo prawa. Gdyby było naprawdę, to nie trzeba by było o tym powtarzać, bo każdy doświadczył by tego w sposób oczywisty. A tym czasem na każdym kroku ktoś powtarza, mamy demokrację i państwo prawa. Dla kogo? Dla zwykłego człowieka na pewno nie. Do czego nam prawo? Pytam prokuratora? Odpowiada: Ma pan prawo do obrony. Przepraszam bardzo(pomyślałem) w czasie procesu 16-u Przywódców Polskiego Państwa Podziemnego w Moskwie w 1945r., uprowadzonych podstępnie przez NKWD, tez mieli prawo do obrony, mało tego, przyznano im nawet obrońców z urzędu! A więc teraz już wiem. stalinowski system totalitarny był państwem demokratycznym i państwem prawa, bo były nawet konstytucje, które gwarantowały prawo do druku, zgromadzeń, stowarzyszeń, wypowiedzi i wyznania. Najlepszym hitem konstytucji stalinowskiej było prawo do "wolności sumienia". Jeżeli nie byli w stanie zapanować nad tym to "dali" wolność. Były przecież związki zawodowe, które rozdawały cebulę i rajstopy i broniły robotników przed PZPR, czyli Polską Zjednoczoną Partią Robotniczą, jako pracodawcą, która nie była ani polska, ani robotnicza, a władze związków zawodowych wybrane były przez PZPR! Jaki z tego wypływa wniosek. Państwo o systemie demokratycznym nie występuje w nazewnictwie, ani teorii, jest to systemem, który funkcjonuje, albo nie. Skoro często słyszymy, mamy polską demokrację, młodą demokrację, młodą polską demokrację, to znaczy tyle samo co stwierdzenie, że nie ma demokracji, tylko przymiotniki, które mają ją odróżnić od demokracji, a więc potwierdzają, że jej nie ma. Prawa obywatelskie i prawa ludzkie, to nie slogany do czego mamy prawo, ale faktyczna możliwość obrony przed złem, jakie człowieka może spotkać, ze strony państwa, jako instytucji, innych ludzi, środków masowego przekazu, systemu prawnego i policyjnego i innych, a takiej możliwości nie ma. Z polskiego prawa mogą korzystać rzeczywiście przestępcy, bo oni mają za co się bronić , gdy zrobili przekręty na dużą skalę (często z udziałem przedstawicieli władz oficjalnego państwa). Zwykły człowiek za drobną karę poniesie ciężkie straty materialne i zostanie ukarany niewspółmiernie do swojej winy, a często niewinny, zostaje skazany, bo nie stać go na adwokata. Kiedy mnie prokurator postawił absurdalne spreparowane zarzuty w oparciu o tzw. ustalenia NIK, które to ustalenia oparte były na zafałszowanych, a więc sfabrykowanych w tym celu podstawach, zażądał ode mnie poręczenia majątkowego w kwocie 50 tys. zł. Za co? Dwa pierwsze zarzuty o 1,5 mln zł. i drugi o milion za transport i jeszcze inne spreparowane przez inspektorów UKS-u. Pozostałe zarzuty, to bzdurne pomówienia oparte o plotki, a nie rzeczywiste ustalenia. W niedługi czas później afera Rywina, gdy chodzi o kwotę 18 mln dolarów, poręczenie majątkowe wynosiło 5 tys. zł., oraz nie pozbawiono go paszportu, bo ma jechać za granicę celu odebrania nagrody! Nie mam aspiracji, ani ochoty porównywać afer. Chcę tylko wykazać postępowanie tzw. wymiaru sprawiedliwości. Według jakich kryteriów wymierzano tzw. „sprawiedliwość”. Gdy chciałem wytłumaczyć prokuratorowi absurdalność jego zarzutów, to nie chciał później słuchać. Im potrzebna była afera i byli jej pewni, ale skoro afery nie ma, to chociaż dobrze byłoby mieć aferzystę. Przecież do tego mają na usługach środki masowego przekazu. Ponieważ jestem z AWS, to bić i opluwać, zawsze coś z tego zostanie. Według starej zasady „łapać złodzieja”. Proponuję przyjrzeć się, co zostało zrobione, przeciw społeczeństwu w czasie, gdy zabawiano go aferami, aby odwrócić jego uwagę. Gdy się ocknie, będzie znowu za późno. Tak więc, w obecnej chwili mam za sobą doświadczenia jaki mamy w Polsce system prawny. Przedstawicielowi państwa wszystko wolno: publikować nieprawdę, fabrykować oskarżenia, fałszować dane, stawiać bezpodstawne zarzuty i oskarżenia, a „wolne media” bezkarnie mogą szkalować każdego, kogo wskażą ich możnowładcy. Pytanie zasadnicze: komu potrzebne jest takie państwo? Bo na pewno nie człowiekowi żyjącemu w tym systemie. Pytanie drugie: jakie cele i jakie wartości są niezbędne, aby istnienie państwa miało sens. Podstawowym podmiotem jest człowiek i jego dobro i temu celowi muszą być podporządkowane wszystkie inne twory: rodzina, społeczeństwo, naród, państwo. Bez względu na to, jaka będzie sytuacja po referendum, czy Polska już teraz wejdzie w struktury UE, czy później, to i tak wydaje mi się konieczne powstanie zorganizowanej siły społecznej dla obrony naszych polskich interesów. Musiałaby to być Społeczna Organizacja Narodowej Suwerenności, która w swoim działaniu zabiegałaby o dobro człowieka, rodziny, społeczności, o godność pracy ludzkiej, narodową tożsamość i państwową suwerenność. Musiałaby to być organizacja polityczna wytworzona poza strukturami ugrupowań, powstałych w wyniku „umowy okrągłego stołu”, ponieważ były one początkiem wyboru złej drogi zerwania z systemem totalitarnym, a w zasadzie towarzyszyły jego zakamuflowaniu w sferze społeczno – politycznej i prawnej, w sferze gospodarczej, przejście od gospodarki komunistycznej, do gry wolnorynkowej było wyborem metody, która służyła jedynie układającym się stronom w celu ich uwłaszczenia kosztem reszty społeczeństwa. Skutki są widoczne. Tzw. „Plan Balcerowicza” był realizacją polityki Funduszu Walutowego i Banku Światowego z uwzględnieniem interesów nomenklatur „okrągłego stołu”. Czy jest obecnie możliwe, aby taka polityczna organizacja Narodowej Suwerenności powstała. Trudno powiedzieć jak bardzo polskie społeczeństwo w chwili obecnej jest podatne na propagandę. Ostatnio coraz częściej propaganda wbija nam do głowy, że polityka jest brudna. Po co? Po to, aby przypadkiem Polacy nie zaczęli się angażować politycznie, ponieważ byłaby to bardzo groźna dla obecnych tzw. „elit” sytuacja. Dlatego wmawia się nam, że polityka jest brudna, no bo kto chciałby się „brudzić”. W tej sytuacji należy odpowiedzieć sobie na pytanie, co jest istotą polityki i jaki jest jej cel. Reasumując, tzw. III RP jest bardziej kontynuacją PRL-u, aniżeli niepodległej i suwerennej II RP. Wszystkie instytucje państwowe funkcjonujące w PRL-u stały się pod względem organizacyjnym i osobowym kontynuacją w III RP. Z dnia nadzień okazało się, że np sędziowie ferujący wyroki na polityczne zamówienie w systemie totalitarnym, stali się "niezawisłymi sędziami", SB stała się organizacyjnie i osobowo ABW. Dowódcy wojskowi składający przysięgę wierności Armii Czerwonej stali się dowódcami armii "niepodległego i suwerennego" państwa. Ja wiem, że nie da się z dnia na dzień stworzyć wszystkich struktur państwa od nowa i w wielu dziedzinach musi być kontynuacja, ale stworzenie pełnej kontynuacji służbom, które były podporządkowane okupantowi i który nadal je kontroluje, bo jego także funkcjonują nadal, to mówienie o suwerenności jest nieporozumieniem. Polityką jest roztropne realizowanie dobra wspólnego jako celu oraz rozumne dobieranie środków, by jak najskuteczniej realizować ten cel – czyli dobro wspólne. Bez zaangażowania się człowieka, wszystkich ludzi, nie będzie możliwa realizacja dobra wspólnego ani też właściwy wybór środków do tego celu, bez uszczerbku dla dobra osobistego poszczególnych ludzi. Brak zaangażowania ludzi w politykę, czyli realizację dobra wspólnego pozwoliło na zachowanie i postawy niezgodne z celem podstawowym istnienia społeczności i państwa, czyli realizację dobra wspólnego. Taka postawa społeczeństwa jest wygodna dla władzy, bo wtedy ona może sobie sama wyznaczać cele i dobierać środki nie zawsze moralne i w ten sposób wracamy do państwa totalitarnego. Państwo totalitarne nie musi posiadać od razu łagrów i obozów, stosować zakazu głoszenia swoich myśli czy wyznania. Państwo totalitarne, to takie, które realizuje cele sprzeczne z interesem społecznym oraz poszczególnych ludzi, w którym rządzący narzucają społeczeństwu cele i sami dobierają środki. Polityka pochodzi od greckiego słowa „Polidzo”, co oznacza budowanie murów miasta. Służyło ono celom obronnym społeczności przed obcym najazdem, czyli obronę przed złem. Fundament naszej polskiej społeczności został zbudowany wiarą naszych praojców i okazał się tak silny, iż pozwolił przetrwać najtrudniejsze chwile w naszej historii. Polityka uprawiana przez tzw. „czwartą władzę”, czyli TV jest dostosowany do potrzeb i celów władzy wykonawczej, a więc stała się środkiem do celu. Z resztą władza wcale się tego nie wypiera, a wręcz potwierdza, że „edukuje społeczeństwo”! Gdy w minionej epoce, ze strachu, prawie wszyscy dreptali do „urn”, aby towarzysz Gierek miał 99, 9 % głosów, mimo tego, że ich głos nie był brany pod uwagę, teraz nie idą, bo im wolno. Wolność, to przede wszystkim odpowiedzialność za siebie i rodzinę oraz prawo do udziału w wyborach. Jest to obowiązek z nakazu dbania o dobro swoje, rodziny i całej społeczności czyli dobra wspólnego. Jeżeli członek danej społeczności w ważnych dla całej społeczności decyzjach, gdy jego zdanie brane jest pod uwagę, nie bierze udziału, to tym samym oddaje prawo innym do decydowania za niego, na jego szkodę, a później się dziwi, że „nie ma gruszek na wierzbie”, a „polityka jest brudna”. Tak więc przy realizacji dobra wspólnego podmiotem jest człowiek i jego prawo naturalne. Człowiek swoje prawa posiada nie z nadania, ale z samego faktu urodzenia się człowiekiem, a więc jest podmiotem prawa i nie można go wymienić na innego, ponieważ jest jedyny, niepowtarzalny. Istotą wolności człowieka jest dobrowolność jego działań poprzez podejmowanie decyzji „chcenia” lub „zaniechania”. Przez ten fakt jest świadom swoich działań. Przez akt decyzyjny człowiek jest pierwszym podmiotem prawa, czyli racjonalnej reguły postępowania, a więc sam dla siebie jest prawodawcą. Z tego powodu człowiek nie może być nigdy środkiem ale zawsze celem działania dla własnego dobra. Skoro człowiek jest podmiotem, to wszystko co powstaje jest dla niego jako środek do działania , wszystko jest podporządkowane człowiekowi: praca, własność, społeczeństwo, rodzina, państwo itd. Bez człowieka pojęcia te nie miałyby racji bytu. Deklaracja Praw Człowieka nie jest przyznaniem człowiekowi praw ale deklaracją uznania tych praw. Tylko w państwie totalitarnym podmiotem przestaje być człowiek, a stają się twory dla niego utworzone i tak, jeżeli podmiotem jest; społeczeństwo, no to mamy do czynienia z komunizmem, jeżeli naród z nacjonalizmem, jeżeli państwo z faszyzmem. Prawo naturalne jest najwyższym prawem i nie może podlegać zmianie, ani dominacji przez prawo stanowione. Tylko w państwie totalitarnym prawo stanowione jest podmiotem, a człowiek celem tego prawa. Tylko w państwie totalitarnym zapisy prawa są tak skonstruowane, aby dawać nadmierną możliwość dowolnej interpretacji, a mechanizmy jego stosowania są dopasowane do potrzeb państwa partyjnego. Pozwala to na wybiórcze stosowanie prawa w stosunku do obywateli tego samego państwa. System takiego państwa nie może być akceptowany przez obywateli, ponieważ pozwala omijać prawo bogatym, a w stosunku do mniej zamorzonych jest on stosowany z całą surowością. W ten sposób gigantyczne afery nie zostają ukarane, ani nawet nie wszczyna się przeciwko nim postępowania z powodu ”na niską szkodliwość społeczną czynu”, a drobne wykroczenia są nadmiernie eksponowane, aby tak zwane „organy ścigania” mogły się wykazać. System prawny, który pozwala bezkarnie fabrykować oskarżenia przez urzędników państwowych w imię politycznej wendetty jest w takim państwie legalnym bezprawiem. Uczestnicy okrągłego stołu, którzy byli podmiotem układów przyznali sobie prawo do bezkarnego uczestnictwa w procesie „transformacji ustrojowej” czyli transformacji mienia publicznego w prywatne ręce w sposób zakamuflowany. Prawo musi być racjonalną regułą postępowania, a nie tylko literalnym jego odczytem pod kątem formalistycznym. W czasach carskiej Rosji władca wydawał ukazy, którym mieli podporządkować się poddani, w komunizmie były dekrety, a obecnie ? Podczas kontroli PIP zarzucono mi, iż nie wypłacam pracownikom ekwiwalentu za odzież roboczą. Gdy zacząłem tłumaczyć, że dałem podwyżki i teraz nie można tego uczynić, bo musiałbym zwolnić około 100 osób padła odpowiedź: „Mnie to nie obchodzi, może pan zwolnić nawet 400-sta, ale prawo jest prawem, a to jest jego naruszenie. Ale pracownicy na to się zgodzili, tłumaczę, że wolą podwyżki i premię. My jesteśmy od tego, padła odpowiedź, aby prawo było uszanowane. A więc prawo jest dla prawa, jest podmiotem kontrolujących, trzymają się wyłącznie litery prawa, a człowiek ich nie obchodzi. Nasza afera. Prezes spółki oraz moja zastępczyni podpisali nic nie znaczące oświadczenie przy prowadzeniu przetargu dla szpitala za pranie, sprzątanie, gotowanie. Oświadczenia te nie miały żadnego wpływu na przebieg, ani wyniki przetargu, ponieważ przetarg prowadził kto inny. Uchybienie formalne bez znaczenia dla sprawy. Zrobiono z tego powodu „aferę”, bo nie upłynęło jeszcze trzy lata od momentu powstania spółki i przez to spółka była w zależności i oni też zgodnie z zasadą o zamówieniach publicznych. Sama ustawa to najgorsza z ustaw ciągle nowelizowana, ale podmiotem jest prawo. To nic, że szpital na tym straci, bo wzrosną koszty, że ludzie stracą pracę, podmiotem jest prawo, a więc sztuka dla sztuki. Na marginesie podniosę sprawę równości wobec prawa. Obywatel A. Kwaśniewski poświadczył nieprawdę w celu osiągnięcia korzyści politycznej i majątkowej i dla niego pomimo protestów setek tysięcy ludzi nie znaleziono tego samego paragrafu. Zgłaszałem do prokuratury nadużycia na kwotę około 200 tys. złotych, przez jedną z pracownic, sprawę umorzono, z uwagi na niską szkodliwość czynu. Pytanie więc zasadnicze, czy prawo jest podmiotem, czy człowiek. Nawet w wojsku przysługuje prawo odmówienia rozkazu, gdy może wyrządzić szkodę, a co dopiero, gdy prawo szkodzi człowiekowi i jest on celem politycznym. Nic innego , jak zamiana z komunistycznej przeszłości hasła „dajcie człowieka, a my dopasujemy mu paragraf” na hasło „to jest człowiek – dopasujcie mu paragraf”,stosowane obecnie przez rządzącą partię, przy pomocy byłych donosicieli z poprzedniej epoki, gdy liderami tej partii byli reprezentanci władzy ZSRR w Polsce. Ilość luk prawnych w polskim prawie jest wyrazista, istniejące luki mają potężne dziury, które można w sposób dowolny wykorzystywać zgodnie z prawem. Weźmy np. to sławne poświadczenie nieprawdy. Jestem pewien, ale być może, że pomyliłem się w jakiejś ankiecie, gdzie była karteczka, aby zaznaczyć kobieta - mężczyzna. Prawdopodobnie zaznaczyłem kobieta. No chyba w celach osiągnięcia korzyści majątkowych, bo jako kobieta wcześniej przeszedłbym na emeryturę. Zwracam się do tych, którzy są strażnikami prawa aby odnaleźli tę ankietę i postawili mi zarzut. Zastanówmy się czym jest społeczność i po co powstaje. Społeczność nigdy nie jest samodzielnie istniejącym podmiotem, a więc nie jest wyższa od człowieka, ponieważ sam człowiek jako podmiot może istnieć bez społeczności, natomiast samo społeczeństwo bez człowieka nie istnieje. Społecznością jest natomiast więź międzyludzka, połączona relacjami międzyludzkimi, w której człowiek żadnych swoich osobowych dóbr nie może stracić, nawet może zyskać nowe dobra, przy pomocy drugich. Każdy ustrój społeczny jest dobry, który dobrze służy realizacji dobra wspólnego. Środkiem do celu dobra wspólnego nigdy nie może być człowiek, bo zawsze staje się on przedmiotem manipulacji. W systemie komunistycznym wywołano „walkę klas” i postawiono naprzeciw siebie „kapitał” i „klasę robotniczą” z „dyktaturą proletariatu” Wytworzył on nową kastę „czerwonej burżuazji”, która stanęła do kolejnej walki z wrogiem państwa „wrogiem klasowym”, „Kułakiem”, a socjalizm jako podmiot, był „celem” ludzi pracy, środkiem do tego celu budowania państwa socjalistycznego byli ludzie”. Rozwój społeczny danej społeczności musi być równomierny, aby nie stał się niebezpieczny. Współczesne nasze społeczeństwo jest zagrożone, ponieważ nie ma równomiernego rozwoju wszystkich ważnych dziedzin życia. Kłamstwo jest przyczyną zła i na nim nie można budować. Józef Piłsudski pisał – „naród, który na kłamstwie buduje swe myśli, idzie do złej zguby”. System komunistyczny jest klasycznym tego przykładem. Kłamstwo rodzi zło, które może mieć ogromne skutki społeczne, wyrządzić krzywdę innym, a więc musi być eliminowane z życia społecznego ,w społeczeństwie musi być pierwszeństwo człowieka przed rzeczą i społecznością. Starożytni Rzymianie głosili zasadę – „najwyższe prawo, najwyższa sprawiedliwość może być najwyższą krzywdą i najwyższym cierpieniem”. W imię tzw. „sprawiedliwości społecznej” zginęły miliony ludzi na świecie.
Dlaczego upadł komunizm ?– bo:
Jakie mamy obecnie cechy życia społecznego:
Dla chorych, zboczonych seksualnie, homoseksualistów, których powinno się leczyć, ustanawia się nowe prawa, w tym nowe prawo do deprawacji innych, w imię tzw. praw człowieka. Czy dziecko oddane do adopcji zboczeńcom, ma zachowane prawa człowieka i prawa dziecka, czy też musi w sposób naoczny przekonać się, który z panów jest tatusiem, a który mamusią. Wciska się nam, że to normalne, a wręcz wszyscy, którzy postępują inaczej są nienormalni. Podstawową wspólnotą społeczną jest rodzina i jest naturalną formą życia ludzkiego mająca na celu troskę o zabezpieczenie życia materialnego i duchowego swych członków oraz wychowanie dzieci. Wspólnota rodzinna to: wspólny stół rodzinny, wspólnota przeżyć rodziców i dzieci, zabawy, wspólna praca, wspólne troski i radości. W rodzinie dochodzi do rozwoju człowieka tak w aspekcie biologicznym jak i psychicznym. Idealnym modelem do harmonijnego rozwoju człowieka jest rodzina wielopokoleniowa. W niej człowiek uczy się współżycia nie tylko rodziców i dzieci, ale także dzieci i dziadków, jako ludzi starzejących się i wymagających opieki. Przeżywanie wspólnie w rodzinie okresu dziecięcego, dojrzewania, dojrzałości i umierania wnosi do rozwoju osobowego poszczególnych członków rodziny wartości, których nie można nabyć inaczej. Szczególna więź uczuciowa między dziadkiem, a wnukiem nie da się odtworzyć nigdzie i człowiek, który nie doznał tego przeżycia staje się ”okaleczony”, nawet w życiu rodzinnym. Rodzina, jako jedyna, jest władna pokierowania rozwojem człowieka, ponieważ najlepiej zna psychikę swych członków i wspólnie wyznaje ideały, przeżycia religijne i duchowe. Jako jedyna ma zdolność ukazywania dobra wspólnego i przez to jest fundamentem społeczeństwa i państwa. Rodzina jest najstarszą formą życia społecznego, starszą od wszelkiego państwa, dlatego musi mieć swoje prawa i obowiązki, niezależnie od państwa, a przede wszystkim prawo do nabywania i używania dóbr potrzebnych do zachowania jej stałości i prawdziwej wolności. Władza państwowa nie ma prawa przenikać swym rządem do rodziny, ponieważ byłoby to zgubne zarówno dla rodziny, jak i państwa. Miniony okres komunistyczny udowodnił, czym jest pozbawienie rodziny prawa do posiadania dóbr, kultywowania tradycji, kultury, wiary i obyczajów oraz próby ingerowania w wychowanie dzieci. Obecny okres pokazuje jaka formę przybrały obecne zakamuflowane środki w celu niszczenia rodziny. Polityka rodzinna jako budowanie murów przed złem, które może ją zniszczyć, jest dzisiaj obowiązkiem każdej rodziny. W dzisiejszej dobie „członkiem rodziny” stał się telewizor i internet, mało tego, próbuje nawet przejąć rolę „głowy rodziny”. Jest to dobroczyńca i ogromny wróg zarazem. Roztropność, jako cnota rodziców jest tutaj absolutnie niezbędna. Młody człowiek jak „odkurzacz” chłonie wszystko, co płynie z tych okienek i nie potrafi odróżnić, co jest wartościowe, a co zwykłym śmieciem, trucizną, która może mu zniszczyć całe życie. Aby nie było złego skutku z wydanych na TV pieniędzy, trzeba wyraźnie rozdzielać co dobre, a co złe i do oglądania zła nie dopuszczać dzieci, inaczej będzie za późny krzyk matki. „Panie Boże, za co?!”, gdy syn stanie się złym człowiekiem, bo odpowiedź będzie prosta. Za to właśnie, że nie reagując na to, co ogląda dziecko, stała się jego gorszycielem. Gdy przykłady przemocy i instruktażu seksualnego są bezustannie w TV pokazywane, a my nie reagujemy na to jakie cele władzy są w ten sposób realizowane, stajemy się współwinni. Jeżeli codziennie młody człowiek patrzy na napady, rozboje, grabieże, gwałty, akty terroru, to staje się to dla niego codziennością. A co dzieje się z jego psychiką. Na tych instruktażach pokazywanych w TV wyrośli dzisiejsi przestępcy, bo filmy nie uczą, nie zmuszają do myślenia, one są zwykłą instrukcją, jak być przestępcą. Seks jest szczególnym przeżyciem człowieka „w normalnym prawie naturalnym jest związany z uczuciem miłości i jest sprawą niezwykle intymną. Jeżeli tej samej naturalnej czynności człowieka w przekazie towarzyszy gwałt, przemoc, nienawiść, wyżycie, a wręcz uczucie przeciwne do miłości, to w młodym człowieku zatraca się prawo natury, a buduje prawo gwałtu, sadyzmu i seks przestaje być intymny, a staje się wyłączną czynnością fizjologiczną, w celu wyżycia się. Gdy brak okazji do takiego wyżycia się, swój sadyzm realizuje gdzie indziej w innej formie i tak powstaje zbrodnia na pozór grzecznych dzieci. W głośnej sprawie, gdzie dwie koleżanki zasztyletowały trzecią, na postawione pytanie, dlaczego to uczyniły i co było dla nich największym zaskoczeniem po akcie zbrodni, powiedziały, że to, iż ona nie wstała, a więc wydawało im się, że można nacisnąć przycisk i cofnąć taśmę. Naszym, obywateli obowiązkiem jest prowadzenie takiej polityki w rodzinach i państwie, aby się przed tym złem obronić. Ojciec i matka, którzy pozwalają na wszystko swojemu dziecku uważając, że kochają je. Jest to błąd, który przekreśli ich nadzieje na dobre wychowanie. Prawdziwa miłość to nie pobłażliwość i miękkość, lecz kierowanie ku dobru, wychowywanie w kierunku właściwego wyboru dobra, nieraz niezgodnie z modą, pod prąd. Zakaz oglądania rzeczy złych nie jest karą, lecz jasną decyzją oddzielenia dobra od zła. Stanowczość w wychowaniu i konsekwencja zaowocuje u dorosłego człowieka uznaniem i szacunkiem ze strony dziecka, pobłażliwość i miękkość nie zbuduje autorytetu. Jestem zwolennikiem wychowania bez stresu, tzn., jeżeli trzeba ukarać, to ukarać, aby później nie było stresów. Rodzina musi otaczać się swoistym „murem” przed próbami ingerowania w jej życie, obyczaje, kulturę, wartości, religię, a przez to chronić swoich członków przed zgubnymi i atrakcyjnymi na pozór postępami. Gdy Grekom groziła utrata niepodległości, senat obradował nad znalezieniem środków zaradczych. Jeden z filozofów ciągle milczał, a gdy zapytano go o radę sięgnął po nadgniły owoc, rzucił o posadzkę i rzekł „widzicie?” – owoc nadgniły ale ziarna są zdrowe, chcecie naród ratować, pełen wad, nadgniły? Dbajcie o dobre rodziny, bo one są zdrowe, jak to ziarno i gotowe rozkwitać, rosnąć i przynosić plon dla przyszłych pokoleń”. Zdrowe rodziny muszą być oparte o zdrowe zasady zbudowane na twardym fundamencie miłości, kultury, wiary, obyczajów i tradycji naszych praojców. Muszą kształtować społeczno – obyczajowy porządek prawny i wychowywać młode pokolenie w poszanowaniu dla własności jako podstawy bytowania rodziny oraz poczucia godności osoby ludzkiej. Poszanowanie dla osób starych jest obowiązkiem rodziny, dbania o ich spokój i szczęście. W silnych społeczeństwach o utrwalonej kulturze i tradycji najwięcej do powiedzenia ma „sędziwy starzec” nazywany nie bez powodu „mędrcem”. Przeżył wszystkie fazy życia, budował całe lata dobro i chronił przed złem. On wie jak to robić i może przekazywać swoje doświadczenie z życia. Naszym obowiązkiem jest więc dbanie o silne rodziny, aby „owoc” nie zgnił razem z „ziarnami”, bo tylko poprzez niszczenie rodziny można wyniszczyć naród i jego korzenie. Naród jest to wspólnota krwi, mowy, kultury, wartości. Duchowa więź wypowiadająca się we wspólnej narodowej kulturze, w skład której wchodzą: religia, nauka, sztuka, obyczajowość i moralność nazywamy duchem narodu. Jedność narodowa to ziemia wspólnego zamieszkania, zwyczaje, styl bycia, wyżywienia, tradycja, ojcowizna i ziemia rodzinna. Wspólne dzieje danego narodu, to nic innego jak losy ojców. Czynnikiem narodowo – twórczym danego narodu są jego sukcesy i klęski, z którymi utożsamiają się ludzie, co daje poczucie tożsamości narodowej. Doniosłą sprawą jest wspólny język, którego forma nas samych kształtuje, poprzez barwę i ostrość sformułowań. Naród nie jest podmiotem, celem zawsze jest człowiek i naród ma jemu służyć. Jan Paweł II wyjaśnia różnice między nacjonalizmem, który uczy pogardy dla innych narodów, a patriotyzmem, który jest miłością własnego kraju. Wolność narodu wypływa z wolności człowieka, zakodowany w człowieku, jest więc prawem naturalnym. Osłabienie tożsamości narodowej i religijnej ma służyć liberalizowaniu postaw, zachowań, które będą akceptować to, co zostało wytworzone pod pozorami wolności na zachodzie, a stało się przyczyną upadku moralnego dużych warstw społecznych tych państw. Neokultura i pseudomoralność wytworzone i propagowane jest przez tych, co mają inne cele, niż dobro człowieka, cele majątkowe i polityczne. Kultura Polska od początku państwowości była i jest kulturą chrześcijańską, a jako taka musiała respektować przez człowieka te wszystkie prawa, które od Boga pochodzą jako prawo naturalne. Każdy ma swoje charakterystyczne cechy. Cechy charakterystyczne narodu polskiego to dwa idące obok siebie nurty dziejowe: religijny i patriotyczny. Los obydwu tych nurtów był taki sam na przestrzeni dziejów, kiedy naród był wolny, religia cieszyła się wolnością, kiedy religia była uciskana, to i naród nie posiadał elementarnej wolności. W ten sposób obydwa te nurty zlały się ze sobą w jeden, ponieważ w naszej specyfice nie dają się od siebie oddzielić. Naród Polski ma w swojej tradycji, religii i patriotyzmie szczególne miejsce oparcia. To Jasna Góra i wszystko, co się z tym miejscem wiąże – Matka Boska Królowa Korony Polskiej, Śluby Jana Kazimierza, wyprawa wiedeńska i wszystkie „potopy”, które Polskę zalewały na przestrzeni dziejów. Jest to miejsce kultu, historii, patriotyzmu, tradycji i kultury. Ten wspólny nurt narodowo – religijny okazał się niezwykle silnym fundamentem w naszej historii i był prawdziwym duchem narodu. Ojciec Święty Jan Paweł II zawołał; „niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”. Duch narodu rozpoznał prawdziwego Ducha, który zstąpił i rozpoczął dzieło odnowy. Ten rok 1980, jako szczególna data w naszej historii jest dowodem na to, że naród, który buduje swoją historię na twardym gruncie i na mocnym fundamencie, nie da się ujarzmić, ani zniszczyć własnej tożsamości. Nie oznacza to jednak, że ten fundament przez ostatnie lata komunizmu nie został mocno „podmyty”, poprzez kultywowanie kłamstwa, pogardę dla człowieka, zamazywanie różnicy między dobrem, a złem, ukazywanie obcych wartości (bimber, kufajkę i kołchoz). Pozostał po nim „trupi jad”, który zżera nasze serca i umysły. Ponieważ jesteśmy mocno „osłabieni” po minionym okresie łatwo ulegamy obcej propagandzie, która ma podobne cele. Dzisiejsza polityka prowadzona wobec narodu za pomocą TV i innych publicznych środków przekazu oparta na kłamstwie oraz pół i ćwierć prawdach to wybujały konsumpcjonizm, materializm, kult przemocy, gwałtu, pornografii i „wolności seksualnej”, która to pseudo wolność kończy się na domach opieki dla chorych na AIDS. Ta pseudokultura rujnuje wartości rodzinne, moralne, społeczne, religijne i narodowe, ukazując świat kłamstwa i fikcji jako formę materialną. Wynaturzenia cywilizacji zachodniej pokazuje się jednostronnie i bezkrytycznie. Błędnie pojęta wolność może zniszczyć nasze wartości. Jeżeli dopuścimy, aby nasze wartości były zastąpione innymi, to nie będziemy już tym samym narodem. Pozbędziemy się własnych korzeni i jak sieroty bez ojca i matki, własnego nazwiska, nie będziemy mieli się z kim utożsamiać i na kogo powołać. Jeżeli zaborcy przez kilka pokoleń prowadzili politykę wynarodowienia, to teraz istnieje groźba, że możemy się wynarodowić sami, a patologie zachodu mogą stać się normą w naszym życiu. Zagrożenie to jest realne, a wtedy zatarte granice między dobrem, a złem, staną się niewolą. Kim będzie naród bez ziemi, mowy, tradycji, religii, kultury – niczym, nikim, zniknie jak Fenicjanie. W kim będą miały oparcie rodziny takiego narodu – w nikim, kim będzie człowiek z tego narodu – niewolnikiem. Ojciec Święty Jan Paweł II 10 czerwca 1979r. w Krakowie mówił do nas „Proszę was: - Abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię Polska raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością – taką jaką zaszczepił w nas Chrystus na Chrzcie świętym. - Abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się i nie zniechęcili. - Abyście mieli ufność wbrew każdej swojej słabości, abyście szukali zawsze duchowej mocy u Tego, u którego tyle pokoleń ojców naszych i matek ją znajdowało. - Abyście od Niego nigdy nie odstąpili. - Abyście nigdy nie utracili tej wolności ducha, do której On wyzwala człowieka". Naród zamieszkujący określony teren tworzy państwo. Racją bytu państwa tak jak społeczeństwa jest dobro wspólne, jest tworem społecznym. Celem państwa nie jest jego funkcjonowanie samo w sobie, czyli samo nie jest ani podmiotem, ani celem, lecz realizacją dobra wspólnego, poprzez zapewnienie prawa naturalnego i suwerenności obywateli. Suwerenność państwa musi być przyporządkowana suwerenności człowieka, który sam przez swe wolne akty decyzyjne może aktualizować suwerenność państwową w stosunku do tzw. polityki zewnętrznej i wewnętrznej. Suwerenność państwa i suwerenność narodu są zatem ze sobą sprzężone. W minionej epoce komunizmu obowiązywała doktryna Breżniewa, ograniczonej suwerenności państw socjalistycznych. Oznaczało to, że państwa, a zatem człowiek w Polsce nie był suwerenny. Obecnie proponuje się w Zjednoczonej Europie, Europie której państwo ma mieć ograniczoną suwerenność, a więc tym samym człowiek. Jeżeli państwo przywłaszcza sobie suwerenność działania w stosunku do celu życia człowieka, to człowiek staje się tylko podmiotem państwowej manipulacji, staje się tylko jego ofiarą. W takim państwie człowiek podlega nakazom i zakazom, a środki przekazu nie służą do komunikowania się między ludźmi, a jedynie stają się narzędziem do manipulacji ludzkim umysłem we wszystkich dziedzinach życia: rodzinnego, społecznego, politycznego, gospodarczego i religijnego. Naczelnym zadaniem państwa jest wspólne dobro obywateli, bo w tym celu zostało powołane przez ludzi. Inny cel państwa jest bezsensowny i bezcelowy. Propaganda powojenna komunistycznej Polski jak tez propaganda po „okrągłym stole” po 1989 roku usiłuje wpoić przekonanie, że najważniejszy jest „ogół” „państwo” i „społeczeństwo”, a zatem władza tego ogółu, która najlepiej wie jakie są cele państwa i sposoby ich realizacji. Z tym przekonaniem trzeba walczyć, bo ono niszczy już w umysłach sens udziału człowieka w aktach decyzyjnych w państwie. W tej sytuacji państwo staje się bytem suwerennym w stosunku do człowieka, a więc sprzecznym z jego podstawowym celem. W 1989r. dzięki łasce władzy, obywatele „dostali część władzy” uzyskując częściowe prawa i to nazwano „demokracją” lub „młodą polską demokracją’. Zabezpieczeniem państwa przed jego zwyrodnieniem jest pluralizm polityczny, który zapewnia pokojowe współżycie różnych grup społecznych oraz jego system prawny, który integruje ludzkość, terytorium i rządy. Prawo nie może być jedynie systemem nakazów i zakazów, bo w tej sytuacji niczym nie będzie się odróżniało od państwa totalitarnego. Prawo realistyczne jest odzwierciedleniem wolności samych ustawodawców, a uznanie prawa naturalnego wyrazem wolności człowieka. Całokształt życia ludzkiego spełnia się w ustawach społecznych. Ta sama moralność obowiązuje jednostki i społeczeństwa. Etyka indywidualna jest roztropnym sposobem realizowania dobra osobistego. Etyka społeczna jest roztropnym realizowaniem dobra wspólnego i jest istotą polityki. Wolność zatem jest zawsze wolnością do realizowania dobra, nigdy zła, w każdej dziedzinie życia. Życie społeczne w państwie oparte jest na określonym ustroju. Rozróżniamy różne ustroje społeczne i każde są dobre., gdy realizują dobro wspólne, a złe, gdy ich celem stają się interesy rządzących. Można tu rozróżnić systemy i ich spaczenia. Monarchia – system, w którym władzę sprawuje monarcha. Spaczeniem tego ustroju jest tyrania, gdy monarcha realizuje własne cele. Arystokracja – rządy szlachty, a jej spaczeniem jest oligarchia, rządy kilku rodów magnackich i one są celem władzy. Demokracja – rządy obywateli, a jej spaczona forma, to państwo partyjne, gdzie celem władcy jest interes partii rządzącej i jej członków. Systemy totalitarne, takie jak komunizm, czy faszyzm nie miały odpowiedników pozytywnych, bo już z założenia były złe. W spaczonym systemie, czyli tyrani była zasada – czyja władza, tego religia. W spaczonej demokracji, czyli państwie partyjnym jest realizowana zasada „czyja władza, tego prawo, prawda i sprawiedliwość”. Państwo partyjne posiada wszystkie atrybuty państwa policyjnego. W państwie demokratycznym realizującym zasady pluralizmu politycznego musi obowiązywać podział na władzę: ustawodawczą – Sejm, wykonawczą – Rząd oraz Sądownictwo z tym, że ta ostatnia musi być w pełni niezależna od dwóch poprzednich, poprzez wybieralność sędziów i prokuratorów. W przeciwnym razie podporządkowani są oni władzy wykonawczej i w państwie spaczonej demokracji są „ramieniem zbrojnym” partii rządzącej. Państwo w swej polityce musi być oparte na prawdzie, poszanowaniu prawa naturalnego i godności człowieka. „Czwarta władza”, czyli publiczna TV i publiczne środki przekazu muszą być podporządkowane nie władzy, lecz społeczeństwu, za pośrednictwem wybieranych w bezpośrednich wyborach komisjach nadzorczych, celem weryfikacji podawanych informacji i ich wiarygodności, a ponadto powinny prowadzić arbitraż w stosunku do dziennikarzy łamiących zasady etyki i współżycia społecznego, na zasadzie rzecznika praw odbiorców. Takie komisje nadzorcze powinny mieć prawo odbierania certyfikatu dziennikarzom łamiącym zasady etyki. Tylko w ten sposób może społeczeństwo zabezpieczyć się przed manipulacją i publicznym kłamstwem, za które jeszcze dodatkowo płaci. W obecnej chwili publiczne środki przekazu podporządkowane są interesom poszczególnych partii i jej członków, dlatego stosowana jest zasada samowoli dziennikarzy, czyli kłamstwa, które staje się podstawą budowy myśli, działań i manipulacji. Demokracja bez wartości przemienia się w zakamuflowany totalitaryzm, gdy władza ideały, przekonania, a nawet religię traktuje jako instrumenty dla swoich celów w sposób zakamuflowany. Przypominam z przeszłości, uczestnictwo w procesji Bożego Ciała panów Bieruta, czy powiedzmy Jaroszewicza. Państwo musi być gwarantem indywidualnej własności oraz wolności i suwerenności, a może tę rolę wypełniać tylko wtedy, gdy samo jest suwerenem w stosunku do innych państw. Naczelnym zadaniem państwa jest, aby człowiek mógł korzystać z owoców swojej pracy oraz popieranie działalności przedsiębiorstw, w celu zapewnienia warunków do tworzenia miejsc pracy. Wszystkie działania, którym przewodzi ludzki rozum i nimi kieruje, są pracą ludzką. Rodzaje prac są różnorodne w zależności od talentów i potrzeb, a przez to, są wyrazem człowieczeństwa. Praca wewnętrzna nad doskonaleniem swego wnętrza tj. intelektualna, moralna, twórcza oraz praca zewnętrzna, służąca tworzeniu rzeczy, produkcji i przetwarzaniu. Podmiotem pracy jest zawsze człowiek, a jego wytwór jest przedmiotem. Cała technika wytworzona przez człowieka nie może być przed człowiekiem i nigdy nie może być człowiek jej niewolnikiem. Praca nie może być celem życia społecznego, a jedynie środkiem i nie może być używana przeciwko człowiekowi. Technika jest tylko wytworem ludzkiej pracy, co stanowi prymat człowieka wobec rzeczy i uwydatnia pierwszeństwo człowieka wobec produkcji. Nie można przeciwstawić sobie „kapitału” i „pracy”, bo za obydwoma pojęciami stoi człowiek, który jest źródłem jednego i drugiego. Każda osoba ludzka ma naturalne prawo do pracy, do jej wolnego wyboru w warunkach sprawiedliwych. Z pracy nie raz czyniono środek ucisku człowieka, jego wyzysk, czyli pracę używano przeciwko człowiekowi – komunizm, faszyzm (prace przymusowe). Stąd też polityka społeczna, dotycząca pracy musi wytworzyć takie stosunki społeczne i prawne, aby nie mogło nastąpić zjawisko wykorzystania pracy przeciwko człowiekowi, ani też nie dopuścić do wyzysku człowieka przez człowieka (liberalna teoria Smisa). Człowiek pracujący pragnie nie tylko należytej zapłaty, ale poczucie, ze jest podmiotem. „Pośrednim pracodawcą” jest państwo i ono powinno prowadzić własną politykę pracy – politykę rozumianą jako roztropną troskę o dobro wspólne z zachowaniem „praw człowieka”. Pogwałcenie praw pracy było czynnikiem sprawczym upadku wielu ustrojów. W danej społeczności różnorodne prace fizyczne, umysłowe, duchowe, religijne, naukowe, poznawcze, stają się zwornikiem organizmu społecznego. Praca jest warunkiem zakładania rodziny i jej utrzymania ale równocześnie rodzina jest szkołą pracy dla każdego człowieka. Szczególną godność i zasadnicze znaczenie ma praca rolnika. Warunki na wsi i warunki pracy na roli są różne, w różnych krajach, tak jak różna jest pozycja społeczna rolnika. Praca rolnika stanowi podstawę ekonomii w całokształcie wspólnoty społecznej i z tego powodu konieczne są radykalne zmiany. Praca rolnika nie może być wyjęta z prawa do godności pracy. Prymas 1000-lecia Stefan Wyszyński zawsze upominał się o godność dla pracy rolnika, o przyznanie praw dla rolników, walka trwa nadal. Praca, prawa pracy, godność człowieka były przez wieki poruszane i poprawiane. W Polsce sytuacja jest nadal niezmienna. Są podpisywane konwencje, są przyznawane prawa w dokumentach, tylko w życiu „po staremu”. Miliony bezrobotnych, zatrudnieni źle opłacani, rolnicy o godność swej pracy walczą na mrozie, polewani wodą, a rzesza zatrudnionych jest wyzyskiwana. Sytuacja ta przypomina te fazy historii świata, który nastąpił bunt społeczny, często z rozlewem krwi. Brak środków do życia w rodzinie na skutek braku pracy jest dramatem wszystkich członków rodziny i początkiem degradacji młodego pokolenia. Polityka państwa w strefie bezrobocia nie istnieje poza słownymi sloganami „polityków” o walce z bezrobociem”, jak gdyby bezrobocie było jakimś bytem samodzielnym, któremu można wypowiedzieć walkę. Rządzący nie będą zabiegać o to, aby powstały nowe miejsca pracy i lepiej płatne, ponieważ w takim systemie państwa partyjnego z zakamuflowanym totalitaryzmem nie reprezentują przecież interesów bezrobotnych, ani też źle opłacanych. Są przedstawicielami grup uwłaszczonych nomenklatur, a w ich interesie jest „trwanie” taniej siły roboczej. Stąd też nie ma programów rozwoju gospodarki, rolnictwa, ale podawanie złudnych haseł za pomocą zdominowanych środków przekazu, aby po raz kolejny „omamić” społeczeństwo i przy jego „pomocy” realizować własne cele. Polityką każdego człowieka w sferze pracy powinna być walka o utrzymanie miejsc pracy i dążenie do tego, aby praca była godziwie wynagradzana, czyli o godność człowieka i jego rodziny. Sam fakt, że o te rzeczy trzeba walczyć, oznacza, że polityka państwa nie jest zbieżna z podstawowym zadaniem państwa, czyli realizacją dobra wspólnego i dobra człowieka, a tym samym podmiotem stało się „państwo”, a nie człowiek. Użycie przez rządzących siły do usuwania protestujących, gdy ci bronią swego zakładu, kiedy na ich oczach wywożą maszyny i urządzenia, służące im do pracy (np. Ożarów), to nic innego, jak potwierdzenie, że rządzący bronią interesów tego „partyjnego państwa”. Te wszystkie wypadki w historii, gdy występował ucisk, wyzysk i brak godności do pracy ludzkiej, znalazł swoje odbicie w nauce społecznej Kościoła. Rewolucyjna encyklika Papieża Leona XIII z 1891r. „rerum novarum” stała się podstawą tej nauki. Jej ponadczasowy charakter podkreślali późniejsi Papieże. Jan Paweł II wydał na ten temat głośną encyklikę „Laborem Exercens” w 1981r. i nieustannie, w czasie swego pontyfikatu porusza ten temat. Jako najwyższy autorytet naszych czasów ma wiedzę praktyczną na ten temat, bo sam pracował kiedyś w kamieniołomach. Kto nie zna nauki społecznej Kościoła, to powinien ją poznać, bo w niej są zawarte wszystkie oczekiwania ludzkie i społeczne. Stąd też można się ośmieszyć , twierdzeniem, że Kościół miesza się do polityki, ponieważ Kościół od stuleci uprawia swoją politykę w postaci nauki społecznej: tylko ugrupowania, które mają inne cele niż dobro człowieka, dobro wspólne, czy też godność pracy ludzkiej, zgłaszają pretensję do Kościoła, bo to nauka jest przeszkodą w ich interesach. |