Ważne
Archiwum zostało spisane w latach 2003 - 2006
Archiwum
| wyrok |
|
Wyrok
W dniu 07. 04. 2006 roku
Sąd Rejonowy w Krośnie wydał wyrok
N I E W I N NY
Nie było żadnych podstaw do skazania mnie.
II
Oskarżony o to, że w latach 2000 – 2001 przekroczył uprawnienia i nie dopełnił obowiązków i zawarł niezgodnie z prawem szereg niekorzystnych dla szpitala umów
N I E W I N NY brak podstaw do skazania mnie
III
Oskarżony o to, że naraził finanse publiczne - N I E W I N N Y
Kolejne oskarżenia o to, że dokonałem modernizacji pustych pomieszczeń pod pokoje gościnne i wybudowałem parkingi zostały przez Sąd umorzone, ponieważ nie stanowiły przestępstwa. (cale szczęście, że nie będę musiał osobiście pozbierać ułożonych płytek chodnikowych)
W Jednym punkcie aktu oskarżenia zostałem skazany za to, że zdaniem Sądu pobrałem nienależne wynagrodzenie za radę nadzorcza spółki „ Partner” Ponieważ w tej sprawie Sąd absolutnie nie ma racji i wyrok jest spowodowany względami poza merytorycznymi, aby nie doprowadzić do całkowitej kompromitacji Prokuratury, zostałem „kozłem ofiarnym”. Wcześniej z własnej inicjatywy aby nie narażać funduszy szpitala z własnej woli podjąłem uchwałę, że wynagrodzenie rada nadzorcza może pobierać tylko z zysków na działalności poza szpitalnej. Gdy takich nie będzie ma pracować za darmo. Dlatego tak przyczepili się tej sprawy, jak "ostatniej deski ratunku", przed kompromitacją. Wyrok ten jest całkowicie niesprawiedliwy ponieważ spółka osiągała zyski na działalności poza szpitalnej i dowodzą tego dokumenty zgromadzone w Sądzie oraz inne okoliczności. W Sądzie w trakcie procesu został potwierdzony fakt zniszczenia dokumentacji spółki, aby uniemożliwić mi udowodnienie na podstawie wydruku obrotów z każdego miesiąca i udowodnienia, że zarzut, iż spółka nie miała zysków na działalności poza szpitalnej i nie były przeze mnie nadzorowane jest fałszywy. Ponadto faktem udowodnionym jest, o czym świadczą protokoły pisane w trakcie rozprawy, że biegły w tej sprawie składał fałszywe zeznanie, aby mnie obciążyć. Dokumenty źródłowe i „twardy dysk” zostały zniszczone po tym jak Sąd zlecił wykonanie analizy biegłych na podstawie dokumentów źródłowych w grudniu 2003 roku. W październiku 2003 dokumenty i „twardy dysk” jeszcze były, czego dowodem są wydruki obrotów miesięcznych wykonane wtedy przez Inspektora UKS w czasie ponownej kontroli. W tym czasie dostęp do dokumentów miał wyłącznie główny księgowy spółki, który decyzją Sadu był kuratorem spółki. Po zakończeniu ponownej kontroli UKS, Wojciech Zych pracownik szpitala odebrał klucze głównemu księgowemu spółki i kuratorowi w jednej osobie bez jakiegokolwiek potwierdzenia w formie dokumentu o przejęciu całej dokumentacji, które powinno być protokolarne. W ten sposób wszedł nieprawnie w posiadanie wszystkich danych spółki w tym danych osobowych 400 osób i mógł nimi dowolnie dysponować W grudniu przed rozpoczęciem analizy biegłego zleconej przez Sąd dokumenty źródłowe w postaci ;dokumentów księgowych i osobowych, zapis informatyczny i „twardy dysk” zostały zniszczone, lub „zaginęły”.
Nadmieniam, że inspektor UKS w czasie zeznania przed Sądem przyznał, że nie prowadził żadnej analizy tylko przyjął sobie taki klucz i sam zaznaczył, że taka analizę trzeba by było dopiero przeprowadzić, co było dowodem, że jego wyliczenia są nieprawdziwe Sąd wydał wyrok skazujący mnie w tej sprawie z pobudek poza merytorycznych, bo dodawać przecież umie. Każdy człowiek ma wmontowany taki mechanizm, który nazywa się sumieniem. Aby próbować rozgrzeszyć samego siebie Sędzia przy wydawaniu niesprawiedliwego dla mnie wyroku, co do tego jednego zarzutu przy ustnym uzasadnieniu posunął się do kłamstwa, aby zagłuszyć głos sumienia. Podał, że wcześniej zarabiałem 20.000 zł pomimo tego, że dysponuje zapisem w protokole NIK, gdzie podano znacznie niższe kwoty kontraktu o zarządzanie, który nie był zapłatą bo od tego sam musiałem odprowadzać ZUS i podatek, a od września 2000 r pobierałem wynagrodzenie za prace w wys. 8000 zł brutto czyli na rękę ok. 5,5 tys. zł.. Ponadto z sumy zapłaconej przez szpital (podanej w protokole NIK i w opinii biegłych) jasno wynika, że spółka miałaby przychody za 2000 rok mniejsze o ok. 250.000 zł od tych, jakie wykazała w bilansie. Oznacza to, że przychody na działalności poza szpitalnej musiały być wyższe od tych, jakie podał inspektor UKS w pierwszym unieważnionym protokole o 250.000 zł. Gdyby, zatem było tak jak stwierdził Sąd pomimo oczywistych dowodów w Sądzie zgromadzonych spółka musiałaby wykazać na koniec roku stratę a tymczasem wykazała zysk 102.000 zł netto. Wierzyłem w to, że Sąd docieka prawdy i tylko w oparciu o prawdę i dowody będzie wydawał wyrok. Z tego powodu starałem się ze wszystkich sił cierpliwie wyjaśniać wszystkie szczegóły z zakresu zarządzania oraz wyjaśniać przyczyny podejmowanych decyzji. Dostarczałem dokumenty, jakie były w moim posiadaniu oraz wskazywałem źródła informacji, z jakich Sąd może czerpać je w poszczególnych sprawach. W czerwcu 2003 roku Pan Jakubowicz został odwołany ze stanowiska za pobranie nienależnego wynagrodzenia ze szpitala, a nie spółki ! i nie miał z tego powodu żadnego oskarżenia, nie stawał przed Sądem, ani tez nie został skazany. No ale On jest uprzywilejowany pewno dlatego, że pisał na mnie fałszywe donosy !. Nadal wierze, że prawda ostatecznie wygra, tylko dochodzenie do niej kosztuje dużo trudu, zwłaszcza gdy trzeba wyplewić chwast, którym jest kłamstwo.
Złożyłem odwołanie od wyroku do Sądu drugiej instancji (w części skazującej) Prokuratura, także złożyła odwołanie od uniewinnienia mnie. Zazwyczaj jest tak, jak mnie poinformował adwokat, że w drugiej instancji Sąd nie prowadzi rozprawy, tylko podtrzymuje wyrok, lub zwraca sprawę do ponownego rozpatrzenia. Dlatego rozprawa w drugiej instancji jest tylko jedna. Po złożeniu odwołania zażądałem w Sądzie wglądu do całości akt sprawy. Wtedy odkryłem zdumiewający fakt. W dokumentach Sądu nie było najważniejszego dowodu w sprawie ! Protokołów Rady Nadzorczej spółki !! Był to dla mnie szok ! Wcześniej, gdy chciałem mieć wgląd do akt udostępniano mi tylko ich część, twierdząc, że 'reszta jest u sędziego". Nie miałem o tym pojęcia przez cały proces. Jeszcze na początku, w trakcie prowadzenia dochodzenia przez prokuraturę, jednego dnia zgłosiła się do mnie sekretarka z informacja, że ma polecenie zanieść do prokuratury protokoły Rady Nadzorczej spółki "Partner". Poleciłem jej skserować wszystkie protokoły i kserokopie przekazać mnie, opatrzyłem je podpisem z adnotacja "za zgodność z oryginałem i schowałem. Miałem także skserowane wszystkie faktury jakie szpital zapłacił spółce. Dodatkowo w czasie funkcjonowania spółki, protokoły Rady Nadzorczej poleciłem pisać w dwóch egzemplarzach. Jeden był przechowywany w spółce, a drugi w szpitalu w dziale metodyczno-organizacyjnym. O tym drugim egzemplarzu w szpitalu wiedziało tylko kilka osób. Zrobiłem to, ponieważ wiedziałem, że jest wielu przeciwników tej restrukturyzacji i mogą jakieś dokumenty "zaginąć". W międzyczasie w innej rozprawie zeznawał inspektor UKS i przyznał, że w wyliczeniach dokonanych w spółce "Partner" - "pomylił się" !!! Po pięciu latach !! Istny skandal nietykalności "koncesjonowanych urzędników', gdy działają na zamówienie polityczne !! Gdy dowiedziałem się o jego zeznaniu uzyskałem jego kserokopię. > Przesłałem do Sądu kserokopie protokołów Rady Nadzorczej z wnioskiem uzyskania oryginałów ze szpitala wskazując gdzie się znajdują, bo te w spółce "zaginęły". > Przesłałem kserokopie faktur jakie szpital zapłacił spółce, a które są wymienione w protokole NIK > Przesłałem kserokopię zeznania inspektora UKS, w którym przyznał, że się "pomylił", wskazując nr. sprawy. Dowody były przygniatające !!
Udaje się z adwokatem na termin wyznaczonej sprawy. Dowiaduje się, że z uwagi na zmianę składu sędziowskiego wyznaczony zostaje inny termin rozprawy. Zaskoczony adwokat pyta mnie czy ten sędzia, który został zmieniony jest moim krewnym, lub dobrym znajomym. Zdumiony odpowiadam, ze absolutnie - nie. Wtedy adwokat wyjaśnia mi, że wyznaczonego składu sędziowskiego nie zmienia się, chyba, że jest krewnym lub umarł. Akurat ten sędzia w tym dniu orzekał w tej samej sali, w innej sprawie ! Przychodzimy na kolejny termin rozprawy. Z uwagi na to, że zmienił się skład sędziowski, cały przebieg rozprawy musi być referowany od nowa. Po tej czynności i chwili przerwy Sąd nie wydaje wyroku, ale podaje inny termin posiedzenia, na którym zostanie ogłoszony wyrok. Adwokat, który do tej pory na moje twierdzenia oficjalne przed sądem, że sprawa jest polityczna, był sceptyczny, teraz wykrzyknął, - tu są naciski polityczne ! Przychodzimy na kolejny termin rozprawy (napięcie rośnie). Na drzwiach jest informacja o zmianie składu sędziowskiego po raz drugi !!! Adwokat kompletnie "zbaraniał". Twierdzi, że w 30 letniej praktyce po raz pierwszy spotyka się z czymś takim. Przeprasza mnie, ze wcześniej za mało poważnie traktował moje stwierdzenia o politycznym podłożu całej sprawy. Rozpoczyna się od nowa czytanie akt całej sprawy, ponieważ zmienił się skład sędziowski. Po odczytaniu wyznaczono kolejny termin rozprawy na którym ma być ogłoszony wyrok. Adwokat stwierdza do mnie jednoznacznie. "Proszę pana, teraz już nie mam żadnej wątpliwości, na Sąd wywierany jest duży nacisk polityczny". Przychodzimy na kolejna już rozprawę (miała być jedna).
Sąd ogłasza wyrok drugiej instancji Zostałem uniewinniony od wszystkich zarzutów !!! Prokuratura nie składa wniosku o kasację (dość kompromitacji). Przez cały okres trwania procesu, co jakiś czas co najmniej trzy razy w roku, wszystkie media w kraju informowały o procesie i stawianych zrzutach oraz akcie oskarżenia stawiając mnie w roli przestępcy. Brylowała w tym Gazeta Wyborcza zaczynając swoje artykuły od zdania, - "My jako pierwsi informowaliśmy...."
Po ogłoszeniu prawomocnego wyroku, o tym, że zostałem uniewinniony poinformowały; Dziennik Polski, Nowiny, Super Nowości, Radio Rzeszów
O tym, że zostałem uniewinniony, środki przekazu, które najbardziej mnie szkalowały, nigdy nie podały tej informacji. Są to: Gazeta Wyborcza, Telewizja Rzeszów, TVN 24, TVP1, TVP2. Po ogłoszeniu wyroku otrzymałem masę telefonów z gratulacjami i uznaniem, że musiałem mieć niezbite dowody swojej niewinności. To prawda. W polskim tzw. "wymiarze sprawiedliwości", to oskarżony musi udowodnić, że jest niewinny. Ten kto nie umie, lub nie potrafi tego zrobić chociaż będzie niewinny, może zostać skazany !
|